Historia o torbie i ewentualnym złodzieju

1 Grudzień 2016

Na początek objaśnienie do wpisu:
Baba-jaga-kuj-kuj – osoba pobierająca krew. Osoba ta śniła mi się parę dni temu, jak wpycha mi na siłę łyżeczkę z syropem usypiającym.
Dzisiaj przed pracą musiałam po raz kolejny zaszczycić swoją wizytą „babę-jagę-kuj-kuj”. To już druga taka wizyta w ciągu ostatniego tygodnia. Ale ja nie o tym.
Otóż miałam ze sobą kurtkę oraz siatkę, które to, wchodząc do gabinetu, zostawiłam na korytarzu. Gdy pielęgniarka to zobaczyła, wybiegła na korytarz i przyniosła siatkę mówiąc mniej więcej coś w stylu:
– To nie może tak zostać na korytarzu, bo przyjdzie złodziej i ukradnie.
Odpowiedziałam jej na to, że nic tam ciekawego w tej siatce nie ma.
Była tam stara spódnica, butelka z wodą i trochę jedzenia. Jednym słowem nic ciekawego.
Pielęgniarka na to odpowiedziała, że złodziej nie zagląda, tylko kradnie.
I kiedy już szykowała się do zaatakowania mnie złowieszczą igłą, zdałam sobie sprawę, że na korytarzu zostawiłam coś znacznie cenniejszego, niż cała ta siatka. Otóż w kieszeni kurtki zostawiłam telefon.
Wolałam już nic głośno nie mówić, żeby jeszcze bardziej nie zdenerwować „baby-jagi” za to modlić się, żeby złodziej jednak nie przyszedł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: