Co to znaczy „mieć do czynienia z niepełnosprawnymi”

26 Listopad 2016

Tak naprawdę w tytule tego wpisu chciałam zawrzeć więcej treści, bo chcę omówić tu dwa zagadnienia, ale wtedy byłby za długi.
Pamiętacie, jak pisałam o zajęciach z facylitacji, na które chodziłam?
Wcześniej byłam u tego samego człowieka na pewnym warsztacie, o którym później w samych superlatywach opowiedziałam koleżance, pracującej przy projektach w PZN.
Wczoraj zadzwoniła do mnie, gdy byłam w pracy i prosto z mostu zaczęła:
– Czy mogłabyś zapytać tego Twojego znajomego, czy…
– Zaraz, zaraz. To nie jest mój znajomy.
No bo w końcu życie mnie już nauczyło, że nie każdy, do kogo mówi się po imieniu, to jest kolega, czy znajomy. Mówienie po imieniu jedynie ułatwia komunikację między osobami.
– Czy możesz zapytać tego Twojego znajomego, bo potrzebujemy do projektu kogoś, kto miał do czynienia z niepełnosprawnymi…
– Zaraz, zaraz. Przecież on miał do czynienia tylko ze mną. To znaczy chyba tylko ze mną. I nie wiem, czy się zgodzi, czy nie przerazi go „zbiegowisko kalek”.
No właśnie. to, że ktoś miał do czynienia z jedną osobą niepełnosprawną i dobrze ją potraktował, to nie oznacza, że zaraz ma go zajeździć całe środowisko niepełnosprawnych. Z drugiej strony założenie, że zajęcia z niepełnosprawnymi ma poprowadzić ktoś, kto już miał do czynienia z niepełnosprawnymi, też nie jest dobre, bo taki już ludzi szufladkuje. Z resztą gdzieś kiedyś podawałam link do wpisu niejakiej Sandry Tworkowskiej na ten temat.
A skoro w jednym wpisie próbuję poruszyć dwa problemy na raz, to wrócę jeszcze do zagadnienia mówienia po imieniu.
Nie wiem, czy to pisałam, ale od niedawna przykleiła się do mnie dziewczyna w wieku mojej bratanicy, która mieszka w bloku naprzeciwko. Znaczy chyba tam mieszka, bo nie jestem w stanie tego zweryfikować. Parę tygodni temu byłam świadkiem, jak przy mnie rozmawiając z kimś przez telefon wyraziła się, że jestem jej koleżanką. Nie wyraziłam wtedy głośno swojego oburzenia, bo jeszcze by mnie tam zostawiła na środku drogi, ale uważam, że nie jestem jej koleżanką. Jestem tylko sąsiadką. Pozwoliłam jej mówić do siebie po imieniu, żeby po prostu łatwiej było nam ze sobą rozmawiać. Koleżanka czy kolega, to jest ktoś, kogo się zna długo i często z nim przebywa. Znajomy, to jest ktoś, kogo się jakoś tam zna i ma z nim kontakt, rzadszy niż z kolegą czy koleżanką. Ta dziewczyna póki co jest jedynie moją sąsiadką, a ten terapeuta, którego koleżanka z PZN chciała zwerbować do jakiegoś projektu nie jest moim znajomym, bo tak naprawdę nic o nim nie wiem i mówiliśmy do siebie po imieniu na potrzeby zajęć i jakichś tam kontaktów telefonicznych i mailowych. Tyle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: