O tym, że wystarczy się dogadać, żeby osiągnąć swój cel

18 Listopad 2016

Piszę po obejrzeniu tego reportażu nadanego kilka dni temu. Dziś pokazano szczęśliwy koniec tej historii. A wystarczyło się dogadać co do współfinansowania kosztów. No chyba, że jest to prawnie zabronione.
Kiedy to oglądałam, przypomniała mi się moja historia sprzed 15 lat. Też chodziło wtedy o dofinansowanie czegoś przez urząd gminy. Mogłam wtedy nie przystać na propozycję sympatycznej pani z działu technicznego administracji, którą do dziś z rozrzewnieniem wspominam, lecz zrobić awanturę podobną do tej, jaką zrobiła bohaterka reportażu. Nie znam odpowiednich paragrafów w konstytucji czy prawie oświatowym na ten temat, ale mam świadomość, co to jest dyscyplina finansów publicznych. Za pewne taka sama dyscyplina obowiązywała urząd dzielnicy podczas oddawania mi mieszkania kwaterunkowego. A chodziło o dwie bardzo dla mnie ważne rzeczy: kuchenkę i piecyk do podgrzewania wody. Gmina owszem zapewniała takie rzeczy, ale najtańsze. Postawiłam sprawę jasno. Nie zgodziłam się na takie urządzenia, które musiałabym podpalać zapałkami podczas, gdy na rynku były dostępne lepsze, bezpieczniejsze, ale droższe – na iskrowniki. Mogłam zadzwonić do telewizji i opowiedzieć im, jak bezduszni urzędnicy dzielnicy nie rozumieją moich potrzeb i skazują mnie, trzydziestoletnią wówczas całkowicie niewidomą, samotną kobietę na narażenie mojego zdrowia i życia, a także na narażenie na niebezpieczeństwo innych mieszkańców kamienicy. Pewnie mogłabym opowiadać rozhisteryzowanemu reporterowi, że nie mogę się umyć w ciepłej wodzie, ani ugotować obiadu, bo bezduszni urzędnicy mi to utrudniają. Może reporter na oczach gawiedzi spróbowałby z zamkniętymi oczami podpalić gaz? A miliony widzów w kraju i za granicą ocierałyby chusteczkami łzy przed ekranami swoich telewizorów.
Mogłoby tak być, ale tak nie było, bo przystałam na propozycję sympatycznej pani z działu technicznego, którą… …itd, żeby napisać pismo z prośbą o możliwość samodzielnego zakupu kuchenki i piecyka, a następnie po przedstawieniu faktury otrzymać zwrot takich pieniędzy, za jakie administracja zakupiłaby najtańsze urządzenia.
Myślę, że owe matki niepełnosprawnych dzieci, które chciały dowozić je do lepszej szkoły, też mogły się w ten sposób dogadać z gminą, zamiast nie posyłać w ogóle dzieci do szkoły i robić awanturę na całą Polskę.
No chyba, że w odpowiednich przepisach jest coś, co na taki manewr nie pozwala, lub matki z tego reportażu na taki pomysł nie wpadły, a nikt go im nie podsunął.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: