O bramie i o krzyżu niewidzenia

7 Listopad 2016

Dzisiaj byłam na wystawie zdjęć pewnego księdza. Poszłam tam, bo znam tego księdza i wiedziałam, że z pewnością te zdjęcia opisze, a może nawet o nich coś opowie. No i nie zawiodłam się. Jednak mam nieco inne spojrzenie na bramę jako-taką, niż ten ksiądz. Otóż autorowi wystawy brama kojarzy się z przełamywaniem lęków, natomiast ja na podstawie opisu tych zdjęć bramę skojarzyłam z czymś innym, mianowicie z ciekawością, co jest po drugiej stronie tej bramy.
Przy okazji ksiądz poruszył temat krzyża w znaczeniu cierpienia. Stwierdził, że brak wzroku u dziecka, to krzyż dla niego tak ciężki, że dorosły nie jest w stanie go udźwignąć.
Czy faktycznie?
Nie wiem. Może czasy się zmieniły, może psychika niewidomych dzieci się zmieniła. Nie przypominam sobie, żeby za naszych czasów dziecko w wieku komunijnym dyskutowało z katechetką o tym, „dlaczego ja, dlaczego mnie to spotkało” itp. Nikt się w klasie nie zastanawiał, dlaczego nie widzi i w związku z tym, czy Bóg istnieje. Nikt nie mówił, że modli się do Jezusa o odzyskanie wzroku. Nie pamiętam tego.
Dla mnie niewidzenie było czymś tak naturalnym, że wolałam z siostrą katechetką rozmawiać o czymś innym, np jak to się stało, że dziecko w rodzinie koleżanki urodziło się mimo, że tatuś nie żyje. Pamiętam zakłopotanie siostry, ale na następnej lekcji religii wyjaśniła mi… …ale ja nie o tym miałam pisać.
Ksiądz puścił nam felieton swojego autorstwa o rozmowie z uczennicą na lekcji religii. Ona często zadawała rodzicom takie pytanie, dlaczego nie widzi. byłam w szoku. Nigdy nie rozmawiałam z rodzicami na ten temat. Może dlatego, że było to dla mnie tak naturalne…
Refleksja przyszła parę lat później, bo ponoć w Laskach pojawił się uzdrowiciel. Chciałyśmy do niego iść. Chciałyśmy odzyskać wzrok choć na chwilę, tak z ciekawości. I wtedy usłyszałyśmy od siostry Marianny słowa, które będę pamiętać do końca życia.
„Dziękujcie Bogu za to, że nie widzicie.”
A wracając do wystawy, wszystko byłoby fajnie, gdyby nie pewna kobieta, która jeszcze przed rozpoczęciem wernisażu przez 5 minut w kółko opowiadała o tym, że zamek jej się zaciął w kurtce, że materiał się wkręcił, wszyscy próbowali jej pomagać, ta pani cały czas mówiła, że nie chce, bo się nie da i że musi to posmarować „wazeliną do maszyn”. Była członkiem jakiejś większej grupy ludzi bełkoczących i podchodzących do niej, nie wiadomo, czy w tej grupie była opiekunką, czy podopieczną. Kiedy już po raz sto pięćdziesiąty piąty mówiła o tej kurtce, nie wytrzymałam i burknęłam – ile razy pani to jeszcze powtórzy? – a gdybym miała siekierę albo nóż, to bym go użyła.

Jedna odpowiedź to “O bramie i o krzyżu niewidzenia”

  1. Danuario, ale moim zdaniem przełamywanie lęków jest ściśle związane z ciekawością tego, co po drugiej stronie, więc te rozumienia bramy się uzupełniają zamiast wykluczać. Ja też się w dzieciństwie nie zastanawiałam, dlaczego nie widzę, czy raczej, dlaczego widzę bardzo słabo. To było coś, co istniało i nie podlegało dyskusji.

    > Wiadomość napisana przez Mój punkt widzenia albo skrawki żółtych papierów w dniu 07.11.2016, o godz. 19:56: > >

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: