„Ja do pani na Żoliborz nie dojadę”, czyli kolejna mundra, z której łap cudem się wyrwałam

19 Październik 2016

Niedawno wspominałam tutaj pewną panią kołcz, która w mojej głowie zobaczyła „śmieci, syf i smród”. Celowo zawód tej pani napisałam z błędem, bo ani nie chce mi się pamiętać, jak to słowo prawidłowo się pisze, ani nie mam szacunku dla takich pożal się Boże, co to nie wiadomo co ukończyły, a mówią niedopieszczonym ludziom, jak mają żyć i zgarniają za to ciężką kasę, z ręki do ręki w jakiejś kawiarni, albo za rozmowę telefoniczną, z której – podejrzewam – nie rozliczają się z urzędem skarbowym.
Otóż ostatnio znów o mało nie wpadłam w łapy takiej pani.
Zaczęło się od tego, że pewna osoba powiedziała mi, że w stowarzyszeniu, w którym pracuje, będą warsztaty dla osób, które się odchudzają. Mówiła – prowadzi je taka bardzo fajna pani, ja ją znam, bo u nas pracuje. Kiedy wysłała mi ogłoszenie, okazało się, że warsztaty te są skierowane do osób, które objadają się pod wpływem emocji. Pomyślałam sobie hmm… …ja do takich osób chyba nie należę, no ale może czegoś o sobie nie wiem? W ogłoszeniu była też mowa o testach, które uczestnicy muszą rozwiązywać na tych warsztatach. I to skłoniło mnie, żeby zadzwonić do osoby, która miała je prowadzić.
Zadzwoniłam. Pani była dość taka… …słowa mi teraz zabrakło… …taka, że ja jedno słowo, ona dziesięć i kto kogo przekrzyczy. Powiedziałam, w czym rzecz, spytałam, czy mogłybyśmy się spotkać. Była chętna, zaraz wyskoczyła z cenami, że w gabinecie tyle, przez telefon tyle, (tu podała dwa adresy i żaden z nich nie był adresem stowarzyszenia, w którym miały odbyć się warsztaty), że jeżeli indywidualnie, to na początek przez telefon co tydzień… …Pomyślałam sobie – rany boskie! Co tydzień ma mnie tak dręczyć swoim krzykiem?
No ale pierwsze spotkanie musi być w 4 oczy, no więc – ona proponuje – może spotkajmy się w kawiarni na Rakowieckiej.
Myślę sobie – kurczę, jak daleko – i mówię nie.
Ona mi na to – no to w Galerii Mokotów.
Ja zaczęłam sobie wyobrażać, jak tej galerii szukam, jaka jest wielka, jak tam błądzę, a jednocześnie zapala mi się czerwone światełko i alarm w mojej głowie się drze, bo ktoś inny 2 lata temu też umawiał się ze mną w kawiarni. Wszystko do mnie wraca, mam ochotę się rozpłakać, a głośno mówię – nie! Ja nie będę jeździć tak daleko na Mokotów!
A ona do mnie w krzyk Ja do Pani na Żoliborz nie przyjadę!
To ja do niej – Ale ja nie chcę, żeby pani do mnie na Żoliborz przyjechała, ale czy nie możemy umówić się gdzieś w centrum?
a ona do mnie – Czy porusza się pani autem?
Ja w tym momencie cedzę przez zęby – Przypominam pani, że jestem osobą niewidomą.
Ona na to – No tak, pamiętam, ale myślałam, że…
…No tak. Wariacja na temat pytania „Czy ktoś się panią opiekuje?”.
Odpowiedziałam jej chyba, że nie posiadam niańki z autem.
W końcu stanęło na tym, że miałyśmy spotkać się gdzieś w okolicach stacji Metro Politechnika, tylko ona jeszcze za chwilę zadzwoni i mi to potwierdzi, bo musi przełożyć inne spotkanie. Nie ukrywała, że nie jest to spotkanie służbowe.
Oddzwoniła do mnie po kilku minutach oświadczając mi, że zejdzie do mnie do metra.
Po tej rozmowie pomyślałam sobie – rany boskie, w co ja się znowu pakuję!
A po jakimś czasie zadzwoniła do mnie osoba, która wcześniej podesłała mi ogłoszenie o tych warsztatach. Po opisie mojej rozmowy z tą panią jakby spuściła z tonu.
– Bo wiesz, ja nawet nie wiem, co było w tym ogłoszeniu. Nie czytałam go przed wysłaniem. A tej pani, to w sumie dobrze nie znam… …no ale klienci ją chwalą. No i ta pani nie jest psychologiem.
Byłam – że tak powiem – w domu!
Nie zamierzałam jednak psuć planów tej pani kołcz. Postanowiłam, że pójdę tam, ale tylko po to, żeby wyrzucić jej prosto w twarz, co o niej myślę.
A tu niespodzianka! Pani zadzwoniła w poniedziałek rano i już z zakatarzonego głosu wywnioskowałam, że spotkanie się nie odbędzie! Byłam uratowana! Ta pani z resztą też. Coś powiedziała, że zadzwoni następnego dnia. Ja jej podziękowałam i z ulgą rozłączyłam się.
A potem zajrzałam do internetu i dowiedziałam się, kim ta pani jest naprawdę. Kiedy zobaczyłam, jakie studia skończyła, byłam w ciężkim szoku.
Co ta pani skończyła?
Zanim odpowiem na to pytanie, taka refleksja:
Każdy ma jakąś mądrość życiową, ale jeśli ktoś nie jest psychologiem, to moim zdaniem może swoją mądrością dzielić się co najwyżej z rodziną, przyjaciółmi, kolegami. Szkoła dla kołczów powinna być dodatkiem do studiów psychologicznych, a nie do czegokolwiek. Tamta pani dwa lata temu mnie skrzywdziła. Uznała, że skoro jej się udało, to innym też się uda, że skoro wyszła ze środowiska, które jej nie wspierało, to jej klientom, od których brała ciężkie pieniądze, za ranienie ich słowem, też się uda. Ja też kilka lat temu popełniłam podobny błąd wobec innej, młodszej ode mnie osoby. Też wyszłam z założenia, że skoro ja mogę, to ona też i tkwiłam w tym przeświadczeniu do momentu, gdy ktoś mną porządnie potrząsnął przy pomocy anonimowego komentarza na starym blogu. Jeżeli najlepsza koleżanka, którą znam wiele lat, powie mi coś najgorszego, to ja to przyjmę i dalej ona będzie moją najlepszą koleżanką, ale już nigdy nie pozwolę na to, żeby jakaś obca osoba, która nie jest psychologiem i której wydaje się, że może mi mówić, jak mam żyć, krzywdziła mnie.
Są dwie okoliczności, w których objadam się słodyczami: jedna, gdy je od kogoś dostanę, a druga, gdy dostanę do swojej skrzynki mail o temacie „mniejszy rozmiar inspirator”. Wtedy objadam się na złość autorki tego maila. Dzwoni mi w uszach jej imię, nazwisko, jej słowa o tym, co mam w głowie i sięgam po coś, po co sięgać nie powinnam.
Głos tej pani, z którą w końcu się nie spotkałam, też teraz dzwoni mi w uszach. Zablokowałam ją. Już się do mnie nie dodzwoni.
Aha! Bo miałam Wam napisać, kim ta pani jest z wykształcenia!
Zastanawiałam się, czy podać link do informacji o niej. Nie zrobię tego. Nie będę jej aż tak pogrążać. Napiszę Wam tylko. Musicie uwierzyć mi na słowo.
Ta pani skończyła…
…iberystykę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: