O wilanowskich zegarach i dość nietypowym sposobie ich poznawania

9 Październik 2016

Wczoraj poszłam oglądać zegary w pałacu w Wilanowie. Jedynym eksponatem tzw dostępnym była makieta pałacu. Poza tym nic nie można było dotykać. nawet w rękawiczkach. Osoba przygotowująca ten spacer tematyczny, aby udostępnić nam owe zegary, zrobiła ich zdjęcia a następnie wycięła tak, aby uzyskać dokładny kształt mebli, w których wmontowane były te zegary. Na niektórych takich wycinkach porobiła klejem grube linie, by w ten sposób oznaczyć, gdzie była tarcza, drzwiczki, okienko, czy inne szczegóły.
Pomysł ciekawy, ale równie dobrze ta pani mogłaby przyjechać z tymi wyciętymi kawałkami zdjęć gdziekolwiek i tam je pokazać. Tylko wtedy nasze osoby towarzyszące nie miałyby możliwości patrzenia na faktycznie stojące tam eksponaty. No i nie chodzilibyśmy po pałacu. Zawsze to coś. Przewodniczka była bardzo roztrzepana. Nigdy nie mogła znaleźć odpowiedniego eksponatu, dużo czasu zajmowało jej znalezienie każdego z nich. Żaden z będących tam zegarów nie działa. Pani z rozbrajającą szczerością oświadczyła, że mąż ściągnął jej z internetu i wgrał do telefonu dźwięki innych zegarów, które na początku spaceru z tegoż telefonu nam puszczała. Przewodniczkę ratuje to, że ciekawie opowiadała o mijanych eksponatach i w ogóle o całym pałacu. Dzięki niej dowiedziałam się np, że król Jan Sobieski miał 31 zegarków kieszonkowych. Jak widać, bardzo lubił gadżety. Szkoda, że żaden z tych zegarków się nie zachował.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: