„Włącz radio, a usłyszysz…”

1 Październik 2016

Miałam nie pisać o rodzinie, ale…
Mam problem, którego nikt za mnie nie rozwiąże. Każde rozwiązanie tego problemu będzie głupie.
No bo dzisiaj idę ze znajomym do filharmonii. Brat, jak się o tym dowiedział, mówił – nie idź – bo zajrzał na stronę internetową Filharmonii i zobaczył, co będzie grane na tym koncercie. Niby mówił mi co, ale… …te nazwiska i tak nic mi nie mówią. Tylko tyle, że jest to dwudziestowieczna muzyka. Pomyślałam sobie – no dobra, choć raz pójdę na coś innego, niż zwykle. Może akurat mi się spodoba?
No i brat myślał, że ja tam poszłam wczoraj. Nie wiedział, że to, na co dzisiaj idę, to jest powtórka wczorajszego koncertu, a ja z kolei nie wiedziałam, że wczorajszy koncert będzie transmitowany w radiowej Dwójce.
W pewnym momencie brat dzwoni do mnie.
– Jesteś w Filharmonii?
Bo chciałem cię skontrolować, czy wyłączyłaś telefon. Byłem ciekawy, czy usłyszę sygnał twojego telefonu w radiu.
Tak, tak. W radiu jest transmisja z tego koncertu. Lepiej je włącz i przygotuj się na to, co czeka cię jutro.
Mówiłem Ci, żebyś nie szła. Ile kosztowały bilety?
Włączyłam radio. Trafiłam na przerwę w koncercie, omówienie tego, co będzie zagrane, no i na sam utwór…
Napisałam później sąsiadce, która pytała mnie, czy już śpię, że nie śpię, bo właśnie słucham „upiornej muzyki”.
To ja wyciągnęłam na ten koncert znajomego, nie on mnie. Znajomy idzie w charakterze asystenta. Zgodził się bez wahania, ale ja nawet nie wiem, jaką muzykę on lubi. Będę musiała mu powiedzieć, że słyszałam fragment tego koncertu i… Jeśli mu tego nie powiem, będę się obwiniać przez cały koncert, że on musi to znosić. A czy ja to zniosę? Tak się pocieszam, że może na sali koncertowej, gdzie będzie tylko muzyka, krzesło i ja, choć w tłumie, to sam na sam z tym czymś, bo każdy jednak odbiera taką muzykę indywidualnie, będzie to brzmieć inaczej, niż z radia stojącego na półce, podczas gdy jednocześnie zajmowałam się czymś innym, a to stanowiło jedynie tło? Ten utwór, który słyszałam w dużym fragmencie, nie miał nawet melodii. Był to zbiór przypadkowych dźwięków. Współczuję muzykom, a zwłaszcza chórzystom – takie zboczenie zawodowe.
I jak mu teraz powiem, że idziemy na coś, co jest okropne? Powiem mu, żeby w tym czasie nie słuchał, tylko patrzył, np na ładne skrzypaczki… …albo na ładne chórzystki… …albo w ogóle na cokolwiek ładnego. Czy może jednak ukryć przed nim tę druzgocącą informację?
Cóż, stało się. Przecież nie będziemy biletów oddawać.
A za rok będę mądrzejsza o to doświadczenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: