Lepiej na żywo, niż z radia

1 Październik 2016

To jest kontynuacja poprzedniego wpisu.
Otóż okazało się, że gdy przyszło do drugiej części dzisiejszego koncertu, to okazało się, że od wczoraj niewiele z tego utworu zapamiętałam, co pozwoliło mi się zresetować i wysłuchać go na nowo. No i miałam rację, że na żywo odbiór tego utworu był zupełnie inny. Z ciekawością go słuchałam i dopiero pod sam koniec czułam się tym trochę znużona, a utwór trwał prawie godzinę.
Muszę znaleźć tekst „Kwiatów polskich” i jeszcze raz spokojnie przeczytać. Symfonia, będąca przedmiotem mych zmartwień, była pisana właśnie do tego tekstu.
A znajomy?
Przed koncertem poinformowałam go o moich rozterkach. Nie bardzo się tym przejął. Jego zadaniem było opisać mi w przerwie, w co była ubrana solistka, śpiewająca przez całą pierwszą część koncertu. Ponadto patrzył na ruszające się smyczki i dziwił się, że są w stanie ruszać się równo, zastanawiał się też, czy członkowie orkiestry patrzą w nuty, czy na dyrygenta. Po drugiej części koncertu stwierdził, że jak było głośno i walili w bęben, to nawet mu się podobało, ale jak solista śpiewał a muzycy grali na instrumentach bardzo delikatnie, to odpływał, bo poprzedniego dnia bardzo późno wrócił z pracy. Jednak na szczęście, gdy już zbyt mocno odpływał, to głośne dźwięki wracały go do przytomności.
A jeszcze taka ciekawostka.
Może odkrywam Amerykę, ale tam jest taka akustyka, że nawet z ostatniego rzędu krzeseł słychać, jak cała orkiestra jednocześnie przewraca kartki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: