Sen o próbnej maturze i o uszczęśliwianiu na siłę

7 Wrzesień 2016

To śniło mi się nad ranem.
Znów znalazłam się w liceum i pisałam próbną maturę. Najpierw była matura z matematyki. Ktoś wyjął z koperty test i przy tej osobie musiałam sprawdzić, co jest napisane na górze, czyli, czy to jest test maturalny z matematyki. Sprawdziłam, ale samego pisania nie pamiętam.
Gorzej było potem, bo była próbna matura z języka polskiego. Pilnowała nas pani Agata… …nazwiska nie podam. Ta pani kiedyś miała zastępstwo za siostrę Blankę z polskiego i historii i była… …beznadziejna. Później podobno jeszcze uczyła w liceum. Mniejsza z tym.
Ta pani pilnowała nas na tej próbnej maturze z polskiego a zestaw pytań był w formie pudełka z cukierkami. Takie skrzyżowanie pastylek z żelkami. Kiedy pogryzłam pierwszy i drugi cukierek, w sposób telepatyczny otrzymywałam pytania na nich zawarte. Potem, to było to już po prostu zwykłe zjadanie cukierków, nic więcej. I ja i nauczycielka byłyśmy tym faktem przerażone. Ona nie mogła czytać mi pytań umieszczonych na pastylkach, bo przepis tego zabraniał.
Po egzaminie powiedziałam nauczycielce: – Niech pani się nie martwi. Na maturze dostanę pytania w postaci tekstu alternatywnego, tylko trzeba to załatwić w kuratorium.
A w duchu zastanawiałam się: Kurczę, kto to ma załatwić? Dyrektor? Chyba powinnam dostarczyć jakieś zaświadczenie. O specjalnych potrzebach edukacyjnych, czy coś… Kiedyś, to po prostu przynosiło się maszynę, papier, był jedynie przepis, żeby osoba „chora” pisała w oddzielnej sali i tyle.
A potem znalazłam się w Łomiankach. Tam zaprosili nas ludzie, którzy chcieli nas uszczęśliwić, bo byli bardzo bogaci. Jakieś małżeństwo, on widzący, ona niewidoma i kobieta nazywana przez nich „babcią”. Ci ludzie zaprosili mnie i koleżankę z pracy, żeby nas po prostu uszczęśliwić.
Najpierw zostałyśmy zaprowadzone do miejsca, gdzie był fryzjer i przychodnia. Po wykonaniu nam fryzur, bardzo miły lekarz, tak przesadnie miły, jak ten mój dentysta, o którym tu nie raz pisałam, miał wykonać badania. Specjalizacji tego lekarza nie podam.
Właśnie przygotowywałam się do tych badań, gdy nagle sponsor całej tej imprezy zawołał nas, że mamy natychmiast już stąd wyjść, bo taksówka czeka i już realizujemy kolejny punkt programu, a na badania jeszcze wrócimy.
Taksówką pojechałyśmy do muzeum w klasztorze. Kiedy wysiadłyśmy z tej taksówki, miała miejsce taka scenka, której nie rozumiałam. Po raz pierwszy we śnie zdarzyło mi się, że czegoś nie rozumiałam, bo tego nie widziałam. Taksówkarz mówił coś o zostawionych torbach, trzecia koleżanka z pracy, która z nami była, oburzyła się, a sponsor imprezy powiedział, że oto mamy przykład głupiego zachowania. ale naprawdę nie wiem, o co chodziło.
Potem weszłyśmy do tego klasztoru. Mnie prowadziła osoba zwana babcią.
Jedna z sióstr zakonnych opowiadała nam, że one żyją z rozdawania kamieni. Wisiały tam całe sznury tych oszlifowanych kamieni o różnej wielkości i kształtach. Jeden sznur wyjątkowo mi się spodobał. Aż krzyknęłam z zachwytu, gdy go dotknęłam.
Potem można było jeszcze wybrać sobie jedną z rzeźb. Niosłam tak to wszystko w rękach i szliśmy dalej. Teraz mieliśmy coś zwiedzać. Człowiek, zwany przeze mnie sponsorem, wziął mikrofon i powiedział:
– Kochani, powiększyła nam się grupa, ponieważ dołączyli do nas ludzie z zewnątrz.
I w tym momencie obudziłam się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: