Ostatnie hałaśliwe sny

27 sierpnia 2016

Wczoraj w nocy był remont pobliskiego skrzyżowania, tego przy parku. Do tej pory remont ulicy odbywał się tylko w ciągu dnia. Wczoraj było inaczej. W nocy maszyny hałasowały i trąbiły a także śmierdziało smołą. Musiałam zamknąć okno. Nie wiem, jakim cudem zasnęłam.
Nad ranem miałam bardzo dziwny sen. Śniło mi się, że chodziłam po mieście, weszłam do punktu krawieckiego, który jednocześnie był sklepem, ale gdy weszłam, zapomniałam, po co miałam tam wejść. Stałam, przysłuchiwałam się klientom a potem ktoś siłą mnie stamtąd wyprowadził.
Potem byłam w autobusie 116 i jechałam do Pl Wilsona. Był straszny tłok. Stałam w tym wąskim przejściu, gdzie są pierwsze drzwi. Kiedy chciałam wysiąść przez otwarte drzwi, te drzwi zaczęły zakleszczać się na mnie, więc się cofnęłam. Jakaś kobieta siedząca na pierwszym siedzeniu zaczepiała mnie. Ściągała mi czapkę z głowy a potem ją z powrotem nakładała. Pomyślałam sobie – skoro nie udało mi się wysiąść na tym przystanku, wysiądę na następnym. W międzyczasie autobus stanął na światłach. Stał bardzo długo i w pewnym momencie usłyszałam, że drzwi się otwierają. Gdy jednak chciałam wysiąść z autobusu, drzwi znów zaczęły zamykać się, zakleszczając mnie. Znowu się cofnęłam. Na dodatek w tym momencie zdałam sobie sprawę, że na nogach mam kapcie.
A potem autobus ruszył i jechał bardzo długo. Na pewno dłużej, niż jeden przystanek. Kiedy zatrzymał się, zaczęłam się zastanawiać – gdzie ja właściwie jestem? – I wtedy obudziłam się.
A poprzedniej nocy też było hałaśliwie. Śniło mi się, że byłam na czuwaniu dla młodzieży na wielkim stadionie. Byłam tam, choć wcale nie miałam ochoty tam być. Staliśmy w wielkim tłumie, a w pewnym momencie nasza grupka musiała stamtąd wyjść na katechezę, odbywającą się w budynku obok. Byliśmy wyciągani z tłumu, kolegę z pracy ktoś przenosił przez barierkę.
Potem była migawka z tej sali z katechezy, która była tylko dla naszej grupy. Potem na ten stadion wracaliśmy okrężną drogą autokarem, choć w tamtą stronę szliśmy pieszo dosłownie może z minutę.
Potem znów byliśmy na stadionie w swoim sektorze. Lał deszcz, ja osłaniałam swój plecak, obok nas jakaś grupa śpiewała przy akompaniamencie gitary. Jakieś alleluja, Jezus, coś tam. Deszcz lał, słyszałam, jak leje, ale nie czułam, żebym mokła. Przed katechezą tłum był gęsty, teraz bardzo się rozluźniło.
Kilka osób z naszej grupy głośno się naradzało. Z tej narady wynikało, że kierowca miał przyjechać po nas o pierwszej w nocy. Była północ, a on – na szczęście – już był. Odczułam ulgę, że będziemy mogli już jechać do domu. Kiedy grupą wychodziliśmy z tego stadionu, zaczęła grać grupa U2. I obudziłam się.
Potem koleżanka z pracy twierdziła, że dzisiaj jest taka dziwna pogoda, że wczoraj w metrze wszyscy byli śpiący, a wszystkim prawdopodobnie śniły się głupie, hałaśliwe sny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: