Trzy razy potrącona… …prawie

18 Sierpień 2016

Właściwie za trzecim razem zdałam sobie sprawę, że to były aż 3 razy.
Bo to było tak:
Rano o mało nie przejechał mi ktoś po butach, gdy przechodziłam ul Dziennikarską. Nawet nie pamiętam, czy on miał skręcić w Dziennikarską, czy może skręcić z Dziennikarskiej… Jeden krok w przód jedną sekundę wcześniej i przejechałby mi nie tylko po butach. Dość szybko zapomniałam o zdarzeniu.
Drugi raz był, gdy wychodziłam z pracy. Akurat podjechał autobus, który tymczasowo zatrzymuje się właśnie przy budynku, z którego wychodziłam. Przez chwilę zastanawiałam się – wsiadać do niego, czy nie wsiadać, jechać nim, czy nie jechać… …ale uznałam, że wolę iść na tramwaj. I wtedy był ten drugi raz. Jeden krok jedną sekundę wcześniej i na ul Dolańskiego by mi przejechał może nie tylko po butach. Coś zaczynam sobie przypominać, że ten rano na Dziennikarskiej, to chociaż się zatrzymał przed nosem, a ten po prostu dość szybko przejechał.
A potem był ten trzeci raz. Na Krasińskiego przy końcu parku. Czekałam na możliwość przejścia, bo ruch był spory. W końcu ktoś powiedział – niech pani idzie! No to zaczęłam iść. I wtedy był ten trzeci raz. Pojawił się nie wiadomo skąd. Przejechał tuż przede mną! Wydaje mi się, że chciał skręcić w prawo, w boczną ulicę. Facet, który wcześniej kazał mi iść, zaczął temu komuś wygrażać – co ty robisz, jeleniu!…
I wtedy przypomniałam sobie, że dzisiaj to już był trzeci raz.
I co o tym myśleć? …

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: