O tym, jak koleżanka wróciła z pielgrzymki

16 sierpnia 2016

Koleżanka z pracy 5 sierpnia poszła na pielgrzymkę. Przez cały ten czas, gdy szła, cała sekcja książki mówionej szła razem z nią. Tzn szliśmy na odległość. Polegało to na tym, że w każdej wolnej chwili zastanawialiśmy się głośno, czy jeszcze idzie, czy daje radę, czy może już nie wytrzymała i wróciła do Warszawy. Czasami na podstawie własnych doświadczeń dodawałam coś w stylu – może teraz je obiad, może nie ma gdzie usiąść, bo pada, albo, że dzisiaj jest najgorszy etap i czy dalej chodzą przez piachy, czy może już położono tam asfalt.
Koleżanka jest taką małą kuleczką. Szła po raz pierwszy. Miała silną motywację. Uparła się, że nie podjedzie ani kawałka i że jeżeli będzie musiała podjechać, to tylko po to, żeby wrócić do domu. Jednak szła, szła i doszła. Jestem z niej dumna!
Mówiła, że pogoda była idealna, że tempo jak dla niej było za szybkie, miała wrażenie, że cały czas biegnie, miała któregoś dnia taki kryzys, że szła na końcu grupy i płakała, że nie miała zbyt wiele bąbli, ale za to bardzo bolały ją stopy, że kiedy dochodziła na nocleg, to przez pierwszą godzinę nie miała siły na nic. Nie zawsze musiała spać w namiocie. Raz spała w garażu, raz w szopie, gdzie były myszy, których bardzo się bała, dwa razy spała w domu, raz nawet na wersalce. Miewała jednak problemy ze snem.
Atmosfera super, prowadziły ją różne osoby, była z nich bardzo zadowolona.
Pytałam ją, jakie hity pielgrzymkowe w tym roku królowały. Nie umiała mi odpowiedzieć. Pamiętam, że kiedy szłam, często w głowie zostawała mi jakaś piosenka, która potem długo kojarzyła się z konkretną grupą, w której szłam.
W całej pielgrzymce było ponad 4000 ludzi, grupa białożółta, w której szła, liczyła bodajże 200 osób a sama grupa z Lasek podobno tylko 25. Nadal jednak – jak kiedyś – praktykują oddzielne miejsce noclegowe, nie z całą grupą. Mało tego – grupa białożółta nadal ma tradycję wspólnego stołu. Niestety grupa z Lasek miała swój oddzielny wspólny stół. To już mnie zasmuciło.
Grupę z Lasek prowadziła niezniszczalna siostra Edyta, przewodnikiem grupy białożółtej był ksiądz, który swego czasu był kilka lat w naszej parafii. Trafił po śmierci ks Indrzejczyka i nie przepadałam za nim. Podobno w grupie białożółtej nadal chodzi niezniszczalna porządkowa siostra Kasia.
Koleżanka nie wie, czy jeszcze pójdzie. Wróciła 14 sierpnia. Moim zdaniem dobrze zrobiła.
Podziwiam ją. Nie poszłabym już. Nie mam motywacji. Pamiętam też, że lepiej się czułam na takich pielgrzymkach, gdzie mogłam czynnie się włączyć w cokolwiek. Teraz już nie miałabym na to żadnych szans.
Tym, co nie czytali starego bloga, polecam garść wspomnień.
Piesze pielgrzymki do Częstochowy

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: