O niefrasobliwości, która może źle się skończyć

12 Sierpień 2016

Idąc rano do pracy wstąpiłam na moment do bufetu, który jest na terenie budynku, gdzie pracuję, żeby o coś zapytać. Weszłam i wiecie, co zobaczyłam?
Drzwi szeroko otwarte, panie kucharki gdzieś daleko na zapleczu, a na okienku, na którym zwykle leżą sztućce, jakieś kartki, gazety, długopis i ręczny dzwonek, stała skrzynka pełna produktów. Nie mam pewności, czy to był makaron, może chrupki, albo ciastka, nie wiem. Stało to na wierzchu, na widoku, bez żadnej kontroli.
Barek jest niedaleko wejścia do budynku. Drzwi są otwarte. Po budynku kręci się mnóstwo ludzi, nie zawsze mających dobre zamiary, kiedyś zdarzały się kradzieże, pojawiają się tam bardzo biedne, żebrzące osoby niewidome, przychodzili też bezdomni. Nie było żadnego problemu, żeby sobie tak po prostu wejść i coś zabrać. Gdybym była biedna i głodna, kto wie… Nie trzeba by było sprytu, żeby wejść, złapać paczkę makaronu i wyjść. Nikt by nie zauważył. Panie były zajęte rozmową daleko na zapleczu.
Jestem zszokowana, że towar zostawia się tak bez kontroli i uważam, że pewnego dnia to się źle skończy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: