Są ludzie, taborety i… …personel medyczny

5 sierpnia 2016

Niedawno pisałam, że personelowi oddziałów szpitalnych przydałoby się szkolenie z postępowania z niewidomymi.
Znów wracam do tego tematu, tym razem w nieco innym kontekście.
I znów jest to wpis z serii „jak by tu powiedzieć, żeby nie powiedzieć”.
Ten wpis powstaje po rozmowie z moim bratem, który, tak jak ja, nie widzi. Nie będę cytować, co mi opowiadał. W końcu przykazał mi, że mam nie pisać o rodzinie.
Powiem więc tak…
W przychodniach, szpitalach, na oddziałach dziennych potrzebne są szkolenia dla personelu medycznego i rejestratorek, żeby potem nie było tak, że jest panika, bo niewidomy przed badaniem musi się rozebrać, jest panika, bo musi podpisać oświadczenie, jest panika, bo pyta o zdrowie najbliższej mu osoby, jest niechęć a nawet agresja, gdy niewidomy przychodzi z bólem oczu do okulisty. Do tego dochodzi brak logicznego myślenia u pielęgniarek tak w ogóle. To, co usłyszałam od brata, budzi we mnie złość.
Ale kto przeprowadzi takie szkolenia?
Chyba musiałaby powstać jakaś fundacja „Zdrowie bez barier” czy coś?… …no bo jak czegoś nie ma w projekcie, to się tego zwyczajnie nie robi.
Ale obawiam się, że lekarzom i pigułom nawet szkolenia nie wystarczą. Ci ludzie musieliby przestać pić alkohol i napoje energetyczne, musieliby przestać łykać leki przeciwbólowe, czy może nawet musieliby przestać ćpać. Obecnie pewnie to robią, żeby wytrzymać pracę na dwóch etatach, kontrakcie, w pogotowiu ratunkowym, na prywatnych dyżurach i domowych chałturach. Jak odstawią te wszystkie środki pobudzające, to może zaczną logicznie myśleć i wówczas nie będzie dochodziło do takich zdarzeń, jak te, o których opowiada mi brat. Jak zaczną logicznie myśleć, to sami dojdą do wniosku, że niewidomy pacjent, to nie żaden kosmita bez rąk, bez nóg, bez mózgu.
Zaraz mnie pewnie jakaś pielęgniarka pozwie do sądu a „Xixi dorzuci parę gorzkich słów, ale nie mogę się powstrzymać.
Trudno mi uwierzyć w historie opowiadane od jakiegoś czasu przez brata. Mnie się coś takiego zdarzyło tylko raz i składam to na karb tego, że lekarka po prostu była moim zdaniem zwyczajnie głupia i minęła się z powołaniem. Może za mało robiłam badań i nie miałam do czynienia ze szpitalami. Nie wiem. Ale po tych opowieściach wolałabym w ogóle się nie leczyć, żeby nie mieć do czynienia z tak tępymi pracownikami służby zdrowia, o jakich dzisiaj słyszałam.

Advertisements

komentarze 4 to “Są ludzie, taborety i… …personel medyczny”

  1. Jak tak czytam Twoje wpisy Danuario, to miałabym wiele do powiedzenia. Powiem jednak od drugiej strony: wychodzi na to, że moja rejonowa przychodnia przy ul. Płockiej jest samotną wyspą. Tam niewidomy pacjent spotyka się z życzliwością i chęcią pomocy. Przynajmniej ja z niczym innym tam się nie zetknęłam. > Wiadomość napisana przez Mój punkt widzenia albo skrawki żółtych papierów w dniu 05.08.2016, o godz. 22:13: > >

    • danuaria said

      Aśka, ja nie wiem, czy Twoja przychodnia jest samotną wyspą. Ja w przypadku lekarza pierwszego kontaktu rok temu przeniosłam się do przychodni Falck, która jest koło mojej pracy. Tam jest sympatycznie, może dlatego, że normalnie to przychodnia prywatna, tylko ma kontrakt z NFZ na internistów i nocną pomoc. Na Szajnochy spotykałam się co najwyżej z obojętnością, albo głupimi pytaniami starszych już wiekiem lekarzy. Wyjątek stanowiła agresywna pani ginekolog z przychodni na Szajnochy, do której musiałam iść, bo dostałam zaproszenie z NFZ na jakieś badanie, którego w końcu i tak mi nie wykonała. Podsumowując, generalnie nie mam jakichś drastycznych przejść z pracownikami przychodni. Jednak gdy zarówno wczoraj jak i wcześniej słuchałam historii o lekarzach i pielęgniarkach, opowiadanych przez brata, to się zastanawiałam, czy to ja mam za mało do czynienia z lekarzami i jeszcze mnie to czeka, czy może wina leży po stronie czegoś, co ma w sobie mój brat. No bo przecież w końcu obracam się wśród niewidomych, a tak niesamowite historie słyszę tylko od niego. Może z kolei inni niewidomi zwyczajnie nie dzielą się tak traumatycznymi przeżyciami, których dostarcza im kontakt ze służbą zdrowia?
      Jednak jeżeli ci wszyscy cytowani przez brata lekarze i pielęgniarki zachowaliby się w tej sytuacji wobec każdego niewidomego pacjenta bądź niewidomej osoby bliskiej pacjenta w taki sam sposób, to jakieś szkolenia byłyby zasadne.

  2. xixi said

    Miałaś rację, dorzucę kilka gorzkich słów, bo podobnie jak ty, nie mogę się powstrzymać. Tak z innej beczki. Twoim zdaniem pacjent bez rąk, bez nóg i z upośledzeniem umysłowym to kosmita? Uważasz, że nie należy mu się dobre podejście? Naprawdę nie przyjmujesz, że są ludzie bardziej chorzy od ciebie?

    • danuaria said

      No, wiedziałam, że zadasz mi pytanie, które mnie kompletnie zaskoczy.
      Przeczytałam ten wpis jeszcze raz i moim zdaniem nie wynika z niego, że ja uważam, że taki pacjent, to kosmita, lecz że lekarze i pielęgniarki tak uważają.
      Chodziło mianowicie o to, że niewidomy pacjent siedział pod drzwiami gabinetu czekając na nieprzyjemne i długie badanie, do którego miał się rozebrać od pasa w dół. Siedząc tak słyszał, jak za drzwiami obecni tam ludzie „wpadli w panikę” – to są jego słowa – mówiąc „ten pan jest niewidomy. Jak on się rozbierze?”. Dlatego napisałam, że niewidomy, to nie człowiek bez rąk i bez nóg, więc potrafi się rozebrać i nie jest bez mózgu, bo może podpisać oświadczenie w rejestracji. Ludzie, którzy mieli zbadać pacjenta, wpadli w panikę, bo nie przyszedł w towarzystwie osoby widzącej. Osoba jak to napisałam „bez rąk bez nóg” raczej sama by na takie badanie nie poszła. Upośledzona umysłowo myślę, że też nie, więc powód paniki zwyczajnie by zniknął. Natomiast osoba niewidoma, jeśli jest w stanie, bo trafi, albo jest odważna, na takie badanie przyjdzie sama, tylko – no właśnie – ekipa wpadła w panikę myśląc, że będzie musiała zrobić coś, co jest krępujące i wykracza poza ich procedury, dlatego napisałam o ewentualnych szkoleniach, na których by się dowiedzieli, że mają nie wpadać w panikę, bo osoba niewidoma, jeśli tylko ma ręce i nogi i jest świadoma, to nie muszą jej rozbierać.
      Nigdzie nie napisałam, że osoba niewidoma ma być traktowana lepiej, niż upośledzona umysłowo, czy niepełnosprawna ruchowo. Po prostu nie wiem, jak inni niepełnosprawni są w szpitalach traktowani i tyle. Oczywiście, że przyjmuję do wiadomości, że są ludzie bardziej chorzy ode mnie, ale skupiam się na tym, co dotyczy niewidomych, że można by coś zmienić, poprawić. Obawiam się jednak, że jest to niemożliwe, bo personel medyczny jest przemęczony, ludzie pracują na kilku etatach, jest ich za mało, są tak mocno wkręceni w sztywne tryby jakichś procedur, że nie potrafią poza nie wyjść a przemęczenie i może jakieś środki pobudzające powoduje u nich stępienie umysłów i brak logicznego myślenia. Życzę sobie i Tobie, żebyśmy nie trafiły do szpitala, albo żebyśmy nie musiały być poddawane jakimś ciężkim badaniom, żeby nas bolało tylko gardło i żebyśmy chorowały tylko na grypę, wówczas unikniemy takich historii, jakie słyszałam i wczoraj i wcześniej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: