Narodowe dania – wspomnienie

30 Lipiec 2016

Przez ostatni tydzień podczas relacji z ŚDM w radiowej Trójce jednym z elementów było gotowanie narodowych potraw przez uczestników z różnych krajów. Podczas tych relacji często dochodziło do sytuacji, w której okazywało się, że zagadnięci młodzi ludzie tak naprawdę nie umieli gotować.
A mnie się przypomniała historia sprzed wielu lat.
Otóż dawno, dawno temu, gdy miałam 18 lat i w perspektywie było przerwanie nauki w liceum, na rzecz wyjazdu do Stanów na coś, co było Międzynarodowym Programem Nowoczesnej Rehabilitacji, od dyrektorki tego programu dostałam polecenie, że mam przygotować 2 przepisy na polskie dania, które w pewnym momencie będę musiała tam przygotować.
O tym wyjeździe wspominałam wielokrotnie w różnych kontekstach z pewnością na starym blogu, tutaj może też.
No i tu pojawił się problem, bo nie dość, że nie umiałam gotować, to na dodatek bałam się do tego przyznać, a już w szczególności przed pracownicą biura, która koordynowała przygotowania do tego wyjazdu. Wynikało to stąd, że już od trzynastego roku życia byłam przekonana, że powinnam potrafić wszystko to, co kobieta umieć powinna, a brak jakiejś umiejętności spotka się z szykanami ze strony osób dorosłych oraz starszych koleżanek.
Pracownica biura zasugerowała głosem nie znoszącym sprzeciwu, że potrawami tymi będą barszcz czerwony i ruskie pierogi.
Nie wiedziałam, co to są ruskie pierogi. Nigdy wcześniej ich nie jadłam. Pracownica biura wyjaśniła mi, co to jest i mniej więcej jak to robić, ale z kolei nie wiedziałam, jak to powiedzieć po angielsku.
No i pewnego dnia już w szkole w Stanach zapowiedziano nam, że przyjadą uczniowie z zaprzyjaźnionej szkoły, że będzie międzynarodowy lunch, że co prawda nie będziemy gotować, bo nie ma na to warunków, ale musimy przygotować na kartkach przepisy kulinarne dla kucharza.
No i tu kolejny problem, bo o napisaniu o ruskich pierogach po angielsku, nie mając pojęcia o ich robieniu, nie było mowy i bałam się komukolwiek do tego przyznać. Nie wiedziałam też, jak są po angielsku „buraki”. Jakoś tam się dowiedziałam, a zamiast przepisu na ruskie pierogi napisałam przepis na jakieś bliżej nieokreślone jajka faszerowane. O barszczu w sumie też niewiele napisałam. Dyrektorka wyśmiała mnie, bo generalnie śmiała się ze mnie, jako z Polki. Z pochodzenia była Niemką.
Ale mniejsza o to.
Gdybym mogła cofnąć czas, skupiłabym się bardziej na nauczeniu się, jak te przepisy spisać po angielsku. Nie byłoby to trudne. Przecież w trakcie tego pobytu od czasu do czasu zabierało mnie do siebie do domu pewne polskie małżeństwo, mieszkające w Stanach od kilkudziesięciu lat. Na pewno pani Alfreda by mi w tym pomogła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: