Dżem wiśniowy własnej roboty

12 Lipiec 2016

Wczoraj wieczorem dość niespodziewanie robiłam dżem wiśniowy, czy konfiturę – jak zwał, tak zwał. Po prostu dość znienacka dostałam od sąsiadki dużą ilość wiśni z działki. Kiedy zobaczyłam, ile ich jest, od razu wiedziałam, że ich nie zjem i że natychmiast trzeba je wydrylować, zasypać cukrem i ugotować. W końcu łatwiej jest zjeść półlitrową miseczkę wiśniowego dżemu, niż cały durszlak świeżych wiśni. Dobrze, że w ogóle miałam w domu jakiś cukier. Do godz23 na maleńkim ogniu gotowałam te wiśnie odparowując z nich sok. Ale nie pytajcie mnie o proporcje. Brat próbował coś ze mnie wczoraj wydusić, ale ja wciąż mu odpowiadałam, że sypałam na oko.
– Ile było owoców?
– A nie wiem. Cały durszlak.
– A ile dałaś cukru?
– A nie wiem. Sypałam na oko. Warstwę owoców zasypywałam warstwą cukru.
– Ale ile tego zużyłaś? Całą torebkę? Cały kilogram?
– Nie. Myślę, że pół kilo tego było.
I to jest mój prywatny przepis na dżem z niezjedzonych wiśni.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: