Kolejne zwiedzanie w Królikarni

24 czerwca 2016

Dzisiaj wieczorem po pracy byłam znów w Królikarni, tym razem na wystawie rzeźb Augusta Rodina i Xawerego Dunikowskiego pt. „Kobieta w polu widzenia”. Niby było więcej gadania niż oglądania, niby czułam się tak, że myślałam, że zaraz zemdleję, bo mnie znowu w klatce piersiowej coś trzepie i ściska, ale wyszłam stamtąd bardzo zadowolona.
Dlaczego?
A no dlatego, że chodziłam z osobą, a nawet z osobami, które tymi rzeźbami były tak samo zainteresowane, jak ja i chciały mi o nich opowiadać. No bo pół roku temu, gdy tam byłam, to niestety miałam wrażenie, że osoby wtedy mi towarzyszące idą tam, bo muszą i tylko czekają, kiedy się to skończy. Poza tym chyba oglądana dzisiaj wystawa była prostsza w odbiorze. Na poprzedniej, którą zwiedzałam dwukrotnie, było wielu autorów, wiele różnych historii i same rzeźby, choć ciekawe, były zróżnicowane tematycznie. A tutaj było dwóch artystów i właściwie jeden temat, no, w porywach do dwóch.
Ale zacznę od początku.
Na stacji metra najbliżej Królikarni byłam umówiona z przesympatyczną osóbką, panią Olą, studentką jednocześnie pracującą w Królikarni.
Po drodze okazało się, że ta pani zna mnie z widzenia, ze spotkań, na których byłam i że w ogóle mieszka gdzieś niedaleko mnie, a przynajmniej spory kawałek możemy wracać razem. Opowiadała mi też o tym, jakich zniszczeń w parku przy muzeum dokonała ostatnia wichura. Otóż przewróciło się wielkie drzewo, niszcząc jedną ze szklanych rzeźb. Jeszcze jest nieuprzątnięte, bo ktoś chce wykorzystać konary tego drzewa, ale może nie powinnam tu pisać, do czego.
Kiedy już doszłyśmy do parku, na terenie którego jest muzeum i okazało się, że mamy jeszcze dużo czasu, sama mi zaproponowała, żebym obejrzała stojące tam na postumentach „głowy wawelskie”. Odkurzyłam więc wszystkie możliwe głowy, a były to głowy sławnych ludzi: pamiętam, że był Kochanowski, Konopnicka, Wyspiański, Staszic, chyba Rey też był, w każdym razie same znane nazwiska z lektur szkolnych. Odkurzyłam je bardzo dokładnie, wkładając im palce do oczu i nosów i głaszcząc wyrzeźbione fryzury, wąsy, brody itd. Dobrze, że było gdzie ręce umyć. Potem jeszcze siedzieliśmy wszyscy na ławkach przed muzeum, bo było bardzo przyjemnie. I wtedy zobaczyłam koleżankę z pracy. Mało ją znam, nie byłam z nią po imieniu, rzadko ją spotykam, bo pracuje 2 piętra wyżej, a okazuje się, że mieszka niedaleko i przyszła, żeby zobaczyć, jak się robi audiodeskrypcję w muzeum. Chodziłyśmy więc razem po tej wystawie i gdy np już skończyłam oglądać jakąś omawianą rzeźbę i czekałyśmy, aż wszyscy skończą jej dotykać, chodziła ze mną po sali i opisywała inne rzeźby, które tam stały w gablotach.
Oprócz rzeźb podczas dzisiejszego pokazu były omawiane także rysunki.
Ponieważ tematem wystawy była kobieta w różnych ujęciach, niektóre z tych rzeźb bardzo mnie poruszyły, bo dotknęły pewnych moich wspomnień z przeszłości. I tu pozostawię lekkie niedomówienie. Nigdy nie zapomnę rzeźby pt. „Macierzyństwo”, która bardzo mocno oddaje, jaki stosunek ma mężczyzna artysta do kobiety będącej matką, a ten stosunek niestety może być też poglądem wielu mężczyzn – strasznym poglądem. Nie zapomnę też kobiety – nazwałam ją kłębkiem – jakaś mitologiczna postać, która dowiedziała się, że za karę będzie przelewać wodę garnkiem bez dna i jaka zdaniem autora rzeźby była jej reakcja na tę karę.
Ponieważ program skończył się na kilka minut przed planowanym czasem, mogliśmy jeszcze obejrzeć inne rzeźby. Skorzystałam z tego i obejrzałam 4 dodatkowe rzeźby, w tym 3 przedstawiające kobiety w ciąży.
Kiedy jechałyśmy z tej wystawy z panią Olą, gadałyśmy całą drogę, jak najęte, o parkach z rzeźbami, w których byłam i w których nie byłam, o kotach, nie pamiętam o czym jeszcze i nie mogłyśmy przestać gadać. Dobrze, że nie przegapiłyśmy stacji, gdzie mamy wysiąść.
Umawiamy się wstępnie na lipiec na oglądanie rzeźb na zewnątrz na terenie tego parku. Zobaczę, czy coś z tego wyjdzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: