O tym, jak robiłam furorę chodząc z bzem po osiedlu

13 Maj 2016

Dzisiaj poszłam w ślady koleżanki, która się pochwaliła, że niedawno ukradła trochę bzu na swoim osiedlu. Kiedy wracałam już z pracy do domu, w mojej okolicy wszędzie pachniał bez, ale wszędzie był za wysoko. Trochę bzu wystaje przez ogrodzenie naszego domu, ale większość też jest zbyt wysoko. Jakaś namówiona przeze mnie przypadkowa osoba, która sama mnie zaczepiła, urwała mi gałązkę. Jednak nie wracałam z nią od razu do domu. Musiałam jeszcze wstąpić do warzywniaka i do kiosku. Nie chciałam wchodzić na górę i znów schodzić. No więc kiedy tak szłam przez osiedle, miałam wrażenie, że robię tym bzem furorę wśród okolicznych mieszkańców, którzy akurat wylegli na dwór. Jeden z ławkowych towarzyszy „pana od Diabła” zapytał, czy ten bez od kogoś dostałam, inna starsza pani, gdy wychodziłam ze sklepu, westchnęła – jeju jeju, jaki piękny bez.
Teraz ten bez tkwi w wazonie w towarzystwie róży, którą otrzymałam we wtorek i która – o dziwo – jeszcze się trzyma, i pachnie niesamowicie. NO i w tej kwestii też poszłam w ślady koleżanki. Jedyne, czego nie zrobiłam, to nie wstawiłam bzu do alkoholu.
Przy okazji przypominam, czy bez należy zrywać

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: