Inne sposoby chodzenia niewidomego z przewodnikiem

9 Maj 2016

Zetknęłam się z tym na górskich wyprawach ze stowarzyszeniem Smrek. W tych sposobach chodziło o to, żeby podczas wysokiej temperatury powietrza w słoneczny dzień ręce niewidomego i przewodnika nie miały ze sobą styczności i żeby obie osoby czuly się bardziej swobodnie, a jednocześnie osoba niewidoma czuła się nadal bezpiecznie.
Pierwszy sposób, to chodzenie za plecak.
Musi być tu spełniony podstawowy warunek – przewodnik musi mieć plecak na plecach. Wtedy osoba niewidoma, zamiast łapać przewodnika za łokieć, czy iść z nim pod rękę, chwyta za dolną część ramiączka plecaka przewodnika. Jest to moim zdaniem bardzo dobre rozwiązanie, nawet w ruchu po mieście. Osoba niewidoma nadal odczuwa ruchy idącego przed nią przewodnika, a przewodnik nie czuje osoby niewidomej, no chyba, że mocno ciągnęłaby go do tyłu. Jest jeszcze jedna korzyść – niektórzy przewodnicy są tak hmmm… …potężni, ich ramiona są tak grube, że nie ma możliwości objęcia dłonią. Ja przy takiej osobie czuję się tak, jakbym zaraz się miała zgubić.
Nie wszyscy akceptują chodzenie za ramiączko od plecaka, np w zeszłym roku pewien asystent, który pracował dopiero od miesiąca czy dwóch, był bardzo zasadniczy i akceptował tylko to, czego się nauczył prawdopodobnie na jakimś szkoleniu, albo dowiedział się o tym z internetu.
Drugi sposób, który polecam tylko w plenerze i na w miarę równych ścieżkach, to chodzenie na lasce, lub na znalezionym w lesie kiju. Polega to na tym, że przewodnik bierze jeden koniec kija, a osoba niewidoma drugi koniec i tak idą. Niewidomy prezes Smreka zademonstrował mi to na lasce teleskopowej. Chyba jest najlepsza do takiego chodzenia, bo można regulować jej długość.
Na ostatnią wyprawę, o której sporo już napisała Aśka miałam zamiar nawet zabrać taką laskę, ale z kolei trochę boję się z nią chodzić po mieście, bo sprawia wrażenie delikatnej, że jak byle kto wpadnie na nią z impetem, to ją złamie. Miałam więc laskę składaną, którą złożyłam w następujący sposób:
Laska składa się z 5 części. Cztery części były złożone i spięte gumką a piąta wystawała. Złożony koniec laski dałam przewodnikowi, sama złapałam ten cieńszy, wystający koniec laski. Jedyne miejsca, gdzie przeszłam na rękę, to były mostki na ostatnim odcinku trasy i odcinek od przystanku w Truskawiu do wejścia do lasu.
W plenerze taki sposób chodzenia na lasce lub kiju daje mi niesamowite poczucie wolności. Mam świadomość, że idę sama, a jednocześnie czuję się bezpiecznie, bo przy pomocy trzymanego za dwa końce kija jestem zdalnie kierowana.
Potwierdzam, że wyprawa była udana, aczkolwiek…
…Podpadłam organizatorom. Nikt mi tego głośno prosto w oczy nie powiedział, ale słyszałam kąśliwe uwagi dotyczące nagle zmieniającej się liczby osób.
Gdybym była tą panią od wolontariuszy, to pierwsze, od czego zaczęłabym dzisiaj pracę, to napisałabym mail lub zadzwoniła do Danuarii, żeby jej zrobić karczemną awanturę i zabronić chodzenia z tą grupą na kolejne planowane wyprawy, jeśli będą planowane.
I tu zakończę temat, bo nie będę spowiadać się całemu internetowi, co się wydarzyło i dlaczego, choć początkowo miałam taki zamiar, żeby zrzucić z siebie ten ciężar.

Odpowiedzi: 2 to “Inne sposoby chodzenia niewidomego z przewodnikiem”

  1. U mnie nie podpadłaś A te sposoby chodzenia fajne, ale nie dla mnie, bo taki „luźny sposób” to też chodzenie z psem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: