Udogodnienie dla niewidomych musi być przez nich zauważone

6 Maj 2016

Będę to powtarzać wciąż, wciąż i wciąż, aż do znudzenia i do zdarcia klawiatury oraz zesztywnienia moich palców. Wypukłe makiety, oznaczenia, przyciski z komunikatami dźwiękowymi lub przywołujące pomoc i pewnie jakieś inne rzeczy, tylko wtedy będą udogodnieniem dla niewidomych, kiedy ci niewidomi będą o nich wiedzieć, co oznacza, że ich dotkną. A żeby ich dotknąć, muszą wiedzieć, że one tam są. A żeby wiedzieć, że one tam są, muszą ich dotknąć i błędne koło się zamyka. Można setki razy przechodzić koło jakiegoś ułatwiającego oznaczenia i o nim nie wiedzieć, bo się go nie dotknęło, bo nie przyszło do głowy, żeby macać ściany, poręcze, drzwi, słupy i co tam jeszcze. A żeby przerwać to błędne koło, jest jedyny sposób – osoba niewidoma musi dowiedzieć się od innej osoby o tych oznaczeniach. Rzadko trafi na nie przypadkiem.
Do tego wpisu, w którym kolejny raz piszę o tym i powtarzam się, jak katarynka, skłonił mnie mail kolegi z pracy na listę dyskusyjną, w którym takie przypadkowe zetknięcie z udogodnieniem zostało opisane. Przepraszam, wiem, że prawa autorskie i takie tam trele morele, ale muszę to zacytować, zanim mail wyląduje w koszu.
„Podobnie przełomowe rozwiązanie napotkałem kiedyś przypadkiem na przystanku
Metro ratusz arsenał w Warszawie.
Łupnąłem się idąc piszczelą o kant obiektu, stojącego na środku chodnika, gdzie na logikę nic stać nie powinno.
Na logikę, jak już coś stoi, to powinno sięgać do samej ziemi, a tu przełomowe rozwiązanie polegało na tym, że but wchodzi pod krawędzią ustrojstwa, którego kanciasty korpus zaczyna się jakieś 30 cm nad ziemią – właśnie jak na piszczel mierzone.
No ale rozwiązanie spełniło zadanie – zatrzymałem się i mimo porannego rozespania, skłoniło mnie do refleksji.
Macam łapą i okazuje się, że jest na tym coś ni pies ni wydra, coś na kształt wyłącznika światła z głębokiego PRL, więc nacisnąłem ów włącznik, ale, że nic się nie działo – poszedłem dalej.
Dopiero kilka, jak nie kilkanaście sekund później, rozległ się z głośniczka komunikat głosowy, zapowiadający za ile pojedzie jaki numer autobusu i tramwaju.
Na logikę – powinno dotyczyć to dokładnie tego przystanku, na którym się znajdowałem, ale tu przełomowość polegała na tym, że zapowiadane były wszystkie linie z całego zespołu przystankowego, a tych przystanków i linii na metro ratusz jest nomen omen od metra.”
Wygląda na to, że ktoś zapomniał o czymś niewidomych poinformować, albo liczył na to, że zrobią to jacyś życzliwi przechodnie. Ale życzliwi przechodnie często nawet nie zauważają takich udogodnień, albo owszem, zauważają coś, ale nie wiedzą, co to jest i do czego służy. Ostatnio coś takiego zdarzyło mi się na Dw Centralnym. Spotkałam człowieka, który stwierdził coś w stylu – ale Pani idzie po jakiejś dziwnej linii. Nie wiem, co to jest.
Uważam, że jeżeli pojawia się coś, jakieś udogodnienie, zmiana , wymagająca zmiany zachowań niewidomych np w środkach komunikacji, to niewidomi powinni być o tym poinformowani, najlepiej przeszkoleni, a jeśli szkolenia niewidomych są zbyt drogie, to chociaż opis tych udogodnień, np gdzie są ułatwiające oznaczenia, gdzie są tzw ciepłe guziki, jak przechodzić przez biletowe bramki itd. itp. Nie może być tak, że ktoś coś gdzieś widział, ale nie jest pewien, bo tego nie widział, bo ktoś mu pomógł, przeprowadził, zrobił to za niego. Powinna to zrobić profesjonalnie osoba, która uczy poruszania się, lub wyspecjalizowała się w audiodeskrypcji, żeby takie rzeczy, takie opisy wysyłać na newslettery, listy dyskusyjne itp.
A no właśnie. A propos tej opisanej przez kolegę przeszkody, uświadomiłam sobie, że dwukrotnie na przystankach tramwajowych na Andersa przy Muranowskiej wpadłam na jakieś nowo postawione dziwne słupy, ale ich nie oglądałam dotykiem, bo moją ciekawość dotykową w dzieciństwie stłumili dorośli i słabowidzące koleżanki. Kiedy wpadłam na taką dziwaczną przeszkodę po raz pierwszy, zapytałam nawet kogoś, co to jest, ale zapytana kobieta stwierdziła tylko, że to „taki słup”. Sama nie wiedziała, co to jest, bo ją to nie interesowało. A może to jest opisany przez kolegę słup z przyciskiem uruchamiającym jakieś komunikaty? Sprawdzę to przy najbliższej okazji, jeśli uda mi się przypadkiem wpaść na taki słup, choć pewnie, kiedy świadomie będę go szukać, to wtedy właśnie go nie znajdę.
I tu o takich rzeczach powinny informować społeczność niewidomych osoby widzące, które z tą społecznością mają do czynienia, a tak w ogóle o ułatwieniach organizacje skupiające niewidomych powinny być informowane przez tych, którzy je stworzyli. Bo dopóki niewidomy się o tym nie dowie i nie dotknie, to nie będzie wiedział. Bo niewidomi, to nie są osoby, które widzą, a białą laskę noszą dla ozdoby, bo to taki szczególny, oryginalny element stroju. Jeżeli poruszają się same, to nie znaczy, że coś widzą i zauważą, szczególnie dedykowane im ułatwiające oznaczenia.
I będę to powtarzać do połamania palców i rozwalenia klawiatury.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: