Dziwne pomysły sąsiadki z dołu

1 Maj 2016

Bo to było tak:
Szłam do kościoła, a sąsiadka z pierwszego piętra skądś wracała. Postanowiła przeprowadzić mnie przez ulicę, bo tu teraz jest remont. Barierki przy przejściu dla pieszych, także cały Pl Wilsona jest wyłączony z ruchu. No więc sąsiadka z pierwszego piętra, staruszeczka mocno posunięta w latach, mała i trochę przygłucha przeprowadziła mnie i mówi – a z powrotem, to ktoś musi Pani pomóc.
Poszłam w swoją stronę i uznałam temat za niebyły. Wiedziałam, że wracając spotkam się z panią B B, pogadamy, zapytam ją w końcu o ten wypadek itd. Siadam w kościele na swoim miejscu, na swoim miejscu jest też znienawidzona przeze mnie pani J P.
Pod koniec mszy, kiedy ksiądz czytał ogłoszenia, nagle słyszę, że ktoś siada koło mnie i mówi – Jestem.
To była sąsiadka z dołu. Prawdopodobnie specjalnie przyszła, żeby mnie po mszy zabrać z kościoła.
Wcale mi się to nie spodobało. Starałam się udawać, że jej nie zauważam, ale ta podczepia się do mnie, gdy wychodzę i krąży wokół mnie, jak uprzykrzona mucha. Bo idzie koło mnie, wcale mnie nie prowadzi, tylko podziwia, że ja tak znam drogę i łapie z nienacka od czasu do czasu, jak jej się coś w mojej znajomości drogi nie spodoba.
– A pani zawsze w tym miejscu siada?
– A pani zawsze na tę godzinę chodzi?
– A pani już jest po śniadaniu?
– A pani sobie sama gotuje, czy kupuje gotowe dania?
Staram się być grzeczna, ale mam świadomość, że długo z nią nie wytrzymam. W końcu z impasu wybawia mnie pani B B, która goniąc nas woła mnie gdzieś z tyłu.
– Danusia! Gonię Cię i gonię, tak wyrwałaś do przodu… – Mojej sąsiadki w ogóle nie zauważa, albo nie zauważa tego, że sąsiadka mnie niby prowadzi. Kiedy pani B B mnie dogania, natychmiast zostawiam sąsiadkę z tyłu.
Co sobie o mnie pomyślała – nie wiem. Mnie na jej miejscu zrobiłoby się przykro i głupio i chyba więcej nie zbliżyłabym się do takiej osoby.
Z panią B B odprowadzamy się okrężną drogą, koło jej bloku. Dopiero, gdy minęłyśmy schody, którymi zwykle schodzę i którymi zapewne poszła moja sąsiadka, wytłumaczyłam, co się właściwie stało i dlaczego musiała mnie tak gonić.
Zachowanie sąsiadki mocno mnie zaskoczyło i było to z mojego punktu widzenia niemiłe zaskoczenie. Rozumiem, że chciała dobrze. Na jej logikę chciała mi ułatwić życie, ale na moją logikę, to pokrzyżowała mi plany. Gdyby to był ktoś młodszy, to bym taką osobę zwyczajnie opieprzyła. Zapytałabym ją ostrym tonem, po co tu właściwie przyszła i czy prosiłam ją o to.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: