Książki i audiobooki

23 Kwiecień 2016

Dzisiaj z okazji Światowego Dnia Książki słuchacze rano dyskutowali o wyższości czytania nad słuchaniem i odwrotnie, niczym o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad świętami Bożego Narodzenia.

Czytanie, czy słuchanie?
Padł w tej dyskusji głos o obcowaniu z interpunkcją, ortografią i o wąchaniu książki.
I po takich głosach jestem w stanie zrozumieć, dlaczego przeciętny człowiek uważa niewidomych ludzi za bardzo nieszczęśliwych. No bo chociażby ten aspekt czytania, obcowania z interpunkcją i ortografią itd.
W sumie, to faktycznie, choć niewidomi mają więcej czasu na czytanie książek, niż widzący, to brak kontaktu z interpunkcją i ortografią sprawia, że stają się analfabetami. Dla widzących brak kontaktu z pismem może być nieszczęściem. Może wreszcie powinniśmy przestać zaprzeczać, że brak wzroku, to wielkie nieszczęście. Bo zaprzeczając pokazujemy, że nie mamy empatii dla osób widzących a to wynika z naszej nieświadomości, co tracimy. Kiedyś oświadczyłam głośno, że nie tylko powinno się szkolić widzących, jak mają odnosić się do niewidomych, ale także szkolić niewidomych od urodzenia i wczesnego dzieciństwa, jak funkcjonują ludzie widzący.
Ale odeszłam od tematu tego wpisu, którym są książki i audiobooki.
Pod koniec audycji ktoś zapytał – czy nie można znaleźć polskiego odpowiednika dla słowa „audiobook”? Np „słuchanka”?
Takie słowo, czy raczej wyrażenie składające się z dwóch słów już dawno istnieje, ale jest znane przede wszystkim wśród niewidomych i słabowidzących.

Czy książki nagrywane na taśmy mają duszę?
Jedna z czytelniczek tak właśnie powiedziała. Książki na kasetach mają duszę, a te na płytach już jej nie mają. Dlatego ta czytelniczka nie chciała ich słuchać.
W duchu podzielałam jej zdanie, choć nie rozumiałam, dlaczego. Dzisiaj to zrozumiałam po wywiadzie z jednym z lektorów, znanym w środowisku naszych czytelników. Ten lektor twierdzi, że niewidomi czytelnicy go proszą, żeby podczas nagrywania książki przewracał kartki, żeby mogli poczuć, że obcują z książką, choć jej osobiście nie czytają.
Eureka!
Faktycznie! W tamtych dawnych książkach lektorzy oddychali, przewracali kartki, burczało im w brzuchu, w starszych nagraniach było też słychać jakieś skrzypienie krzesła. Obecne audiobooki są takie sterylne. Nie ma w nich nic oprócz czytającego głosu. No, może czasem lektor oddycha. Ale faktycznie, nie ma tego przewracania kartek.
Ci starzy lektorzy czytali tak, jakby czytali dla człowieka, a ci nowocześni, jakby czytali w powietrze.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: