Dentysta artysta, czyli o tym, że dzisiejszy dzień jakoś źle się zaczął

12 kwietnia 2016

Kto pamięta, jak opowiadałam o dentyście, do którego ostatnio chodzę? Od pewnego czasu już już myślałam, że każda następna wizyta będzie tą ostatnią i ciągle ostatnią nie była. Kiedy byłam tam poprzednio, dentysta oświadczył, że na następny raz są 2 zęby do zrobienia. Dużo wcześniej mówił tylko o jednym! Zrobienie tego jednego zęba ciągle odkładał na następną wizytę, i następną, i następną…
No więc dzisiaj przychodzę i słyszę pytanie – a co właściwie dzisiaj robimy?
To pytanie słyszę od niego za każdym razem!
Siadam na fotel, otwieram paszczę i…
… słyszę, że nie ma nic do zrobienia.
– Jak to? Przecież miała być ósemka i jakaś szóstka!
Dentysta ogląda wszystkie szóstki i nic nie widzi.
A ósemka?
– ósemka to jest w zasadzie do wyrwania. Ósemek się nie leczy. Ósemki się wyrywa.
Hmmm… …przecież niedawno robił jakieś drobiazgi w dwóch innych ósemkach.
– Próchnica jest z tyłu. Szczoteczką Pani nie dociera. To co? Chce Pani wyrwać ósemkę teraz? Zrobię to rach ciach.
– Ale ja nie chcę! Nie jestem na to przygotowana! Ja o 11 mam szkolenie!
– Ale to trzeba zrobić. Jest próchnica a bakterie rozchodzą się po całej jamie ustnej. Ale skoro Pani ma szkolenie, to dzisiaj nie wyrwę. Proszę przyjść za pół roku, albo jak Pani uzna, że chce wyrwać tę ósemkę. Na dzisiaj to wszystko.
Wyszłam z gabinetu wściekła. Nie po to tu szłam, żeby wejść i zaraz wyjść. Mogłam tu przecież wcale nie przychodzić. Nawet się nad tym zastanawiałam, bo boli mnie gardło. Już trzeci raz w ciągu ostatnich dwóch miesięcy dopada mnie coś i za każdym razem jest to coś innego.
Wyszłam zła, trochę poburczałam na korytarzu i poszłam na autobus.
Ale najlepsze będzie za chwilę.
Dojechałam do pracy, wpadłam wzburzona w kurtce, w butach i z laską i opowiadam, co mi się przydarzyło. Gdy doszłam do momentu, w którym była mowa o szkoleniu, usłyszałam:
– Ale jakie szkolenie?
– No przecież dzisiaj ma być szkolenie.
– Nie. Szkolenie jest za tydzień. Właśnie zastanawiamy się, co tu robisz tak wcześnie…
Ten ciąg zdarzeń był kompletnie pozbawiony sensu, ale teraz tak sobie myślę, że musiał być jakiś powód, dla którego mój Anioł Stróż wywabił mnie z domu.
Jaki to był powód?
Tego nie dowiem się chyba nigdy.

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Dentysta artysta, czyli o tym, że dzisiejszy dzień jakoś źle się zaczął”

  1. Powiem Ci, Danuario, że taki dentysta nie wzbudziłby mojego zaufania, bo on sam sobie zaprzecza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: