Coś mi się zdaje, że czeka mnie przygoda z filmem

10 marca 2016

Jakoś na początku lutego koleżanka podesłała mi link do pewnego ogłoszenia. Maturzysta, który chce dostać się do szkoły filmowej, robi film o niewidomych i szuka takich osób. Jak widać, temat niewidomych, niepełnosprawnych, odmiennych, wybrakowanych, jest tematem modnym.
Z każdą taką osobą robi bardzo długi, chyba dwugodzinny wywiad.
Akurat tak się składało, że za kilka dni miałam śpiewać w KPW i pomyślałam sobie, że po co chłopaczyna ma montować film z samych jakichś smutnych wywiadów, że mógłby przyjść do Kącika, zobaczyć, co tam się dzieje, sfilmować śpiewającą Danuarię i zawsze byłoby to coś innego, niż takie wywiady.
Chłopak był chętny, ale odniosłam wrażenie, że koleżance prowadzącej Kącik nie bardzo się to spodobało. Najpierw okazało się, że wszyscy musieliby wyrazić zgodę na filmowanie. A gdy się okazało, że chłopak ma taką kamerę, która objęłaby tylko mnie, to usłyszałam coś w stylu „o, robisz atmosferę, telewizję zapraszasz”. Zrobiło mi się trochę głupio i wstyd, więc powiedziałam temu chłopakowi, że ma nie przychodzić. No i w sumie dobrze, że nie przyszedł, bo miałam jeden problem mniej, a na koncert przyszli wtedy niemal sami swoi.
No i myślałam, że na tym się cała historia skończy. Aż tu dzisiaj dzwoni do mnie chłopak i mówi mi, że chce wrócić do tematu. Najpierw chce przeprowadzić ze mną wywiad w jakiejś klubokawiarni a potem… …uwaga… chce mnie zabrać do jakiegoś domu kultury, postawić na scenie i żebym zaśpiewała. Nie nie, publiczność jest niepotrzebna, bo on będzie filmował tylko mnie. Jak rozumiem, chce stworzyć taką podróbkę koncertu w KPW.
Nie mam nic przeciwko, ale… …hmmm… …to będzie takie trochę oszustwo.
No bo przecież nie jestem jakąś artystką, piosenkarką, ale jestem bibliotekarką, której raz do roku udaje się gdzieś zaśpiewać. A z tego filmu wyniknie coś całkiem innego. Ale ten chłopak o tym nie wie, bo właściwie o nic mnie nie zapytał a ja nie powiedziałam. Może się rozczarować. Hmmm… Chyba będę musiała go jutro sprowadzić z chmur na ziemię. W końcu są inne osoby niewidome, które na co dzień grają, śpiewają, np taka Sylwia Pogwizd, która śpiewaniem na ulicy dorabia sobie do renty i śpiewa dobrze, bo tylko tym się zajmuje. Nie jestem zwolenniczką dorabiania sobie na ulicy, ale o niej mógłby zrobić taki epizod. Szkoda, że ona nie mieszka w Warszawie.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Coś mi się zdaje, że czeka mnie przygoda z filmem”

  1. danuaria said

    No i – jak to mówią Rosjanie – koncerta nie budziet. Prawa autorskie. Nie wolno. Ale to swoją drogą ciekawe. Jak Sylwię filmowali, to śpiewała z podkładami. Ciekawe. A to wszystko też były cudze piosenki.
    Ale może to i lepiej. Będzie tylko wywiad.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: