Niepełnosprawni i chorzy, jak dzieci

24 Luty 2016

Kiedyś napisałam spostrzeżenie, że niepełnosprawni dla większości ludzi, to trzecia płeć. Pewnie też gdzieś pisałam, że niepełnosprawni są traktowani, jak dzieci. Dzisiaj przekonałam się o tym po raz kolejny. Może nie osobiście, ale przez media.
Pokazano dzisiaj reportaż o kobiecie, która została poddana eksperymentalnej operacji. Dotychczasowa choroba nie pozwalała jej na samodzielne życie. Operacja miała to zmienić.
Ale ja nie o tym.
Otóż zdaniem prowadzącego program, reportaż był „o 22letniej Małgosi”. Nie pani Małgorzacie, nie Małgorzacie, nie pani Małgosi, tylko Małgosi, a może i nawet Gosi.
Ludzie, na litość kija! To jest dorosła osoba!
Ale to jest norma. Często dziennikarze tej i pewnie innych stacji mówią o niepełnosprawnych lub chorych osobach dorosłych po imieniu, a nawet, jeśli się da, to zdrobniale. Bo nie każde imię da się zdrobnić ze szkodą dla imienia. Nikt nie będzie mówił o „Anetce”, „Moniczce”, „Krzysiu”, „Andrzejku”, „Jacusiu”, „Ewuni”, „Pawełku” czy „Rafałku”, w ogóle na szczęście nie da się zdrobnić imienia „Agnieszka”, ale o „Małgosi”, „Asi”, „Joli”, „Basi”, „Danusi”, to już da się mówić nawet w kontekście osoby dorosłej.
Nigdy nie zapomnę napisanej 4 lata temu pracy zaliczeniowej przez córkę mojej koleżanki z byłego chóru. Otóż pisała ona pracę o 42letniej wówczas „Danusi”, czyli o mnie. Ja jej coś tam opowiadałam, ona przez cały czas mojego mówienia coś pisała na komputerze, a potem, to, co o sobie przeczytałam, to był stek bzdur! Wszystko poprzeinaczane, no i ta nieszczęsna „Danusia”.
W taki sposób mogą się do mnie zwracać rodzice i koleżanki, no, ewentualnie ten, komu na to pozwolę. Ale dla dziennikarzy i w ogóle osób obcych jestem panią Danutą, bo jestem dorosła. Nawet gdy bliska koleżanka ma ochotę napisać o mnie pracę na zaliczenie studiów, powinna pisać o „pani Danucie” a nie o „Danusi”.
Jeszcze parę przykładów takiego zdziecinniania niepełnosprawnych.
Niedawno przez przypadek trafiłam na stronę, gdzie ktoś sprzedaje fartuchy z napisami w brajlu. Znalazłam tam sformułowanie: „Czytam blog niewidomej Asi”.
„Pani Joanny” na litość boską!!!
A już najbardziej rażący przypadek takiego traktowania niepełnosprawnych zaprezentowała moja znajoma, która przecież zna mnie od lat.
Kiedyś zadzwoniła i pyta mnie:
– Wiesz, widziałam w telewizji taką niewidomą dziewczynkę, może znasz ją? Ona nazywa się…
…i tu padło imię i nazwisko mojej pani dyrektor.

Advertisements

Odpowiedzi: 2 to “Niepełnosprawni i chorzy, jak dzieci”

  1. Anonimowy-Uzytkownik said

    Nie tylko w zdrabnianiu imion to się objawia, sam spotykałem się z tym, że nie mogę tam sam iść bo sobie nie poradzę i spadnę ze schodów, zgubię się itd. Takie zachowanie mówiąc łagodnie mnie denerwuje, i takim ludziom można tłumaczyć, że niewidomy to człowiek normalny, i potrafi zrobić coś sam, ale do nich to i tak zazwyczaj nie dociera.
    Rozumiem, że chcą pomóc, chcą się wykazać, chcą czymś hmm… zabłysnąć, ale bez przesady, my to nie ofiary losu co nie?
    Czasami zdarzyło mi się, że ktoś zwracał uwagę w stylu, jak ty możesz być taki nie samodzielny? Próbowałem wytłumaczyć, że skoro nikt nie pozwala mi zrobić wielu rzeczy samemu, to nie ma co się dziwić że jestem taki a nie inny.

  2. danuaria said

    Ten wpis pisałam pod wpływem reportażu o osobie, która miała podrażniony ośrodek głodu po operacji usunięcia guza mózgu. Niedawno pokazano kontynuację tej historii tj panią Małgorzatę jakiś czas po operacji. No właśnie. Panią Małgorzatę. Tym razem już nie mówiono o niej, jak o Małgosi, lecz o pani Małgorzacie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: