O sprzedawaniu przez okno i o kolejnej głupiej reklamie

10 lutego 2016

Wczoraj idąc do pracy weszłam do sklepu po mleko do kawy i chleb. Otwieram drzwi, a tam za drzwiami folia i do tego słyszę krzyk innych ludzi – tam jest remont! Żeby coś kupić, trzeba podejść do okna!
Nie do uwierzenia. Faktycznie w sklepie okno jest otwarte, za oknem siedzi sprzedawczyni i pyta – co podać? Takie coś, na czym się kładzie pieniądze, leży po zewnętrznej stronie parapetu, pani podaje chleb, bułki i inne rzeczy przez okno! Szok! Nie do uwierzenia! Karygodne! To trzeba zobaczyć! A do tego, mimo, że wczoraj były ostatki, zabrakło pączków i ciastek w ogóle. Drugi szok!
W każdej chwili ktoś sobie może podejść do okna i zabrać pieniądze, które akurat klient kładzie na parapecie. Już nie wspomnę o tym, że mamy luty! I co z tego, że temperatura jest mocno dodatnia! Ale moim zdaniem coś tu jest nie tak i tym paniom sprzedawczyniom najwyraźniej dzieje się krzywda! To jest niepojęte, do czego obrzydliwy pracodawca krwiopijca może doprowadzić. Żeby podczas remontu kazać pracować kobietom i zmusić je w lutym do sprzedawania towaru klientom przez okno.
Tu przypomniał mi się wierszyk z czasów licealnych, stworzony przez młodszą koleżankę w dość dramatycznych okolicznościach. Wtedy najwyraźniej luty też był pogodny i ciepły. Wierszyk nie dotyczy sklepu.

„Gdy stanęłam pod siatką
Pod ogrodową kratką
A nade mną wysoko
Błyszczy Joanny oko
Że bez swetra i kurtki
Błądzę długie minuty
Nie mogąc znaleźć furtki
Marznąc, bo to jest luty…”
(Joanna, to s Joanna, znienawidzona kierowniczka internatu z liceum.)

A z tą sytuacją kojarzy mi się ostatnio nadawana w radiu reklama jednego z pracodawców krwiopijców, sieci hipermarketów. Pani w reklamie wypowiada się o świetnych warunkach pracy:
umowa o pracę, wynagrodzenie wypłacane terminowo, dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, paczki świąteczne i wyprawka szkolna dla dzieci pracowników. „Chcesz podjąć pracę w tym sklepie, zajrzyj na kariera.xxx.coś tam coś tam”.
Podejrzewam, że to jest czysta nieprawda i że takie przywileje ma może sekretarka dyrektora i pracownice działu reklamy, które się z tym dyrektorem prześpią. A te biedne kasjerki i ochroniarze to gówno mają. Dobrze, że chociaż nie sprzedają towaru w lutym przez otwarte okno klientom stojącym na zewnątrz.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: