O osobie, która co chwila szuka wolontariusza

8 Luty 2016

Od ponad roku czytam sobie dwa razy w tygodniu warszawskie wiadomości portalu ngo.pl. Można tam czasem dowiedzieć się czegoś ciekawego. Dzięki czytaniu tych wiadomości trafiłam na ten nietrafiony warsztat wokalny, z którego chyba jednak coś wyniosłam, ale nie warte to było aż takich pieniędzy, które wtedy zapłaciłam,
byłam na warsztacie z psychodietetyczką, który też trochę nie wyszedł,
trafiłam też na inną pseudo dietetyczkę, która doprowadziła mnie swoim zachowaniem do napisania dwóch przypowieści:
o mieszkaniu z nietypowym oknem
i o instruktorze pływania,
trafiłam na targi wegańskie a także znalazłam blog mojej mentalnej siostry bliźniaczki.
Z ciekawości podglądam też, jaka praca oferowana jest osobom niepełnosprawnym, albo kto szuka wolontariuszy. Burzę się, że niektóre organizacje i osoby prywatne poszukują wolontariuszy do prac, za które powinny im zwyczajnie zapłacić, bo są to prace albo odpowiedzialne, albo systematyczne.
Tyle tytułem przydługiego wstępu.
Pewna pani lat 38 z Pragi Północ co parę miesięcy wysyła ogłoszenie podobnej treści. Otóż ta pani porusza się na wózku i ciągle szuka osoby, która będzie ją dowozić na zajęcia teatralne, na które ta pani stale się zapisuje. Z dat i terminów wynika, że ta pani za każdym razem szuka wolontariusza na tzw wczoraj i nie jest to jednorazowa sprawa, lecz systematycznie raz w tygodniu. Kusi mnie, żeby do tej pani w końcu napisać, żeby zadzwoniła zwyczajnie do asystentów i płaciła im za usługę, albo, że skoro ciągle szuka wolontariuszy, tzn, że nikt nie jest w stanie wytrzymać z nią zbyt długo i powinna zastanowić się nad sobą, dlaczego się tak dzieje i dlaczego musi ciągle szukać co raz to nowych pomocników na portalu organizacji pozarządowych, że powinna udać się do psychologa, z którym omówi tę kwestię i który nauczy ją, jak współpracować z ewentualnymi pomocnikami, żeby od niej nie uciekali.
A może ta pani po prostu szuka wciąż sposobu na poznawanie co raz to nowych ludzi?
A swoją drogą, muszę sprawdzić, co to są za zajęcia na Dąbroszczaków i czy naprawdę nikt z tego domu kultury nie może pomagać tej pani. NO chyba, że jej też mają tam dość.
Ciekawa jestem, czy ta pani w ogóle kogoś znajduje i dociera na te zajęcia. I czy ma świadomość, że w Warszawie wszystkie autobusy są dostosowane.
Linku do tego ogłoszenia nie zamieszczam, bo i tak za parę tygodni zniknie. Ale ta pani jakoś nie daje mi spokoju.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: