Jazda nowoczesnym pociągiem

27 stycznia 2016

Zacznę od tego, że od zeszłej soboty jestem u rodziców. Przez kilka dni nie otwierałam komputera, bo robię tu takie robótki ręczne… …ale o tym pssst cicho sza. Pocztę sprawdzałam za pomocą telefonu i to tylko z jednego konta. Teraz już chyba robótki ręczne zakończone, więc mogę napisać o pociągu.
Od razu mówię – to nie był pociąg InterCity Premium, zwany popularnie Pendolino.
To był zwyczajny pociąg do Białegostoku w cenie pociągu TLK. Takie pociągi są na rozkładzie oznaczane symbolem IC. Byłam tak zadziwiona, że aż zapytałam kolegę, który jest znawcą pociągów. Nie mogłam się doczekać tej podróży.
Zaczęło się od tego, że pociąg podjechał dość cicho. Kiedy już wsiadłam i podeszłam tam, gdzie moim zdaniem należało podejść, przykra niespodzianka – automatycznie zamykające się drzwi do przedziału właśnie zaciskały się powoli na końcówce mojej laski. Aż dziw, że udało mi się je otworzyć znajdującym się na środku przyciskiem. Nie powiem Wam teraz, gdzie ten przycisk dokładnie był, ale skoro go znalazłam, pewnie był w jakimś miejscu intuicyjnym. Taki przycisk, jak w tramwajach do otwierania drzwi. Otworzyłam, weszłam, i tu kolejne zaskoczenie. Wagon bezprzedziałowy, Miałam miejsce nr 11, a tu słyszę, że to są miejsca od 41 do coś tam.
A gdzie reszta miejsc?
A, to muszę się wrócić do wejścia i pójść w drugą stronę..
Wygląda więc na to, że drzwi wejściowe do wagonu są na środku, a nie, jak w starszych wagonach, na obu jego końcach.
Kiedy już doszłam do swojego miejsca, okazało się, że jestem w ostatnim rzędzie miejsc a za mną są drzwi, prowadzące prawdopodobnie do następnego wagonu.
W wagonie są lotnicze fotele, jak to w tych wagonach bezprzedziałowych. Przed każdym fotelem stolik, nad fotelami półka na bagaże, taka pochyła do zewnątrz, czyli nie ma obawy, że np bagaż spadnie z tej półki podczas hamowania. Między siedzeniami tak poniżej są dwa gniazdka elektryczne z bolcami. Jest wifi, ale słabe. Właściwie bezużyteczne. Okna chyba się nie otwierają. Z relacji ojca wiem, że są przyciemnione i nie widać przez nie, co jest wewnątrz pociągu. W pociągach Pendolino podobno są numery miejsc pisane brajlem i przyczepione na półkach. W tym pociągu takiego napisu nie spotkałam. Nie wiem też, gdzie w tych wagonach są toalety. Nie było mi to potrzebne.
Pociąg jechał cicho i nie podskakiwał, hamował łagodnie. Trochę brakowało mi charakterystycznego stukotu kół i odgłosów za oknem.
Komunikaty o następnej stacji lub stacji, do której dojeżdżaliśmy były wypowiadane GŁOŚNO I WYRAŹNIE, że „z grobów umarli powstają”. Nie mam pewności, czy to był głos ludzki, czy syntetyczny. Z pewnością był to głos kobiecy. Jednak komunikat o zbliżającej się stacji moim zdaniem jest zbyt późno. To nie jest kolejka podmiejska, metro czy tramwaj, gdzie pasażer, nawet niewidomy, wchodzi tylko na chwilę i ma blisko do drzwi. To jest pociąg dalekobieżny, gdzie ludzie rozbierają się, rozsiadają, mają ciężkie bagaże. Nawet gdy stacje zapowiadali konduktorzy, robili to dużo wcześniej. Tutaj jest komunikat i dosłownie za chwilę pociąg staje, a na mniejszych stacjach stoi tylko minutę. Z relacji ojca wiem, że na drzwiach pociągu wyświetlamła się nazwa stacji.
Kiedy przyszedł do mnie konduktor, zapytałam go wprost, w jaki sposób należy otworzyć drzwi, żeby wysiąść i właściwie to do jakich drzwi mam bliżej. Konduktor stwierdził, że przyjdzie do mnie, jak będziemy zbliżać się do mojej stacji. Faktycznie przyszedł i nie był sam, lecz z drugą konduktorką. Śmiać mi się z niego chciało, bo każde pytanie do mnie zaczynał od słów „pani słucha”. Więc konduktor podszedł i pyta:
– Pani słucha. Czy pani ma jakiś bagaż?
Wskazałam na plecak leżący na półce. Chyba zdziwił się, że tylko tyle. A więc wygląda na to, że w wagonie jest jakieś miejsce do przechowywania większego bagażu. A więc pan konduktor szybko rozdzielił zadania: sam wziął plecak a mnie powierzył swojej współpracownicy. Średnio mi się to podobało, bo przecież droga do drzwi była prosta, jak drut. Przy wyjściu powiedziałam, że chcę dostać mój plecak na plecy. Wtedy pan konduktor uznał, że jego koleżanka może już pójść, bo on poradzi sobie sam. Potem był na tyle inteligentny, że postanowił mi pokazać, jak otwiera się drzwi podczas wysiadania.
I teraz ja Wam to wytłumaczę.
Otóż przy stopniach po lewej stronie jest poręcz. Trzeba dojechać do końca poręczy i tam jest na drzwiach przycisk, który trzeba nacisnąć. Gdy pociąg zahamuje, odzywa się taki dźwięk przypominający alarm samochodowy, wtedy odblokowują się drzwi i działa ten przycisk. Nie wiem, czy jest teoretyczna możliwość otwarcia drzwi po niewłaściwej stronie.
Z powrotem będę prawdopodobnie jechała takim samym pociągiem.
Jedyne rozczarowanie – nie udało mi się posłuchać radia podczas jazdy. A na starym telefonie było radio fm. Buuuuu!!! A tutaj wifi słabiutkie. Aż telefon dęba stanął.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Jazda nowoczesnym pociągiem”

  1. danuaria said

    Jeśli chodzi o numery miejsc w brajlu, to należy się czytelnikom małe sprostowanie. Otóż te numery miejsc są. Znajdują się… …jak by to opisać… …na boku zagłówków siedzeń od strony korytarza. Napisy te nie są zbyt wyraźne i znalazłam je tylko na tych siedzeniach od korytarza właśnie. Nie rozumiem tej numeracji miejsc. Ostatnio miałam miejsce nr 15, które było przy oknie, a obok niego – od strony korytarza – było miejsce nr 13. W życiu bym tego piętnastego miejsca sama nie znalazła, bo tej numeracji nie rozumiem. Jednak dobre i to, że w ogóle jakieś numerki są. Może są też na tych miejscach przy oknach, ale nie znalazłam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: