O kosztach inwalidztwa, czyli o farbowaniu włosów

19 października 2015

Dzisiaj poczułam, że jestem już stara. 😦 Właśnie nastał ten dzień. Po raz pierwszy w życiu dałam sobie zafarbować włosy. 😦
Kiedy zaczynałam pracować, akurat też była kampania wyborcza do sejmu i senatu. Startowało paru niewidomych (bez imion i nazwisk). Jeden z nich przyniósł nam ulotkę wyborczą wydrukowaną brajlem. Pamiętam z tej ulotki jeden zwrot: „koszty inwalidztwa”.
Nie siedziałam wtedy w środowisku, bo jedną nogą byłam jeszcze na studiach i daleko od innych niewidomych. Strasznie się oburzyłam na ten zwrot.
– A cóż to takiego te koszty inwalidztwa!
Dzisiaj już wiem.
Otóż saszetka szamponu koloryzującego to bodajże 4 zł. Samodzielne położenie szamponu na głowę nie kosztuje nic. Osoba niewidoma nie jest w stanie położyć tego szamponu sama, bo może pobrudzić siebie i otoczenie, a to ciężko zmyć. Trzeba więc pójść do fryzjera, a fryzjer to się nie będzie bawić z szamponem, tylko od razu naciągnie na farbę.
Koszt farbowania – 100 zł.
I to jest ten koszt inwalidztwa właśnie!
Oj, stara jestem.
Włosy siwieją, zęby się sypią, a jak stracę pracę, to z czego będę żyć?
I jak tu żyć, drodzy czytelnicy? Jak żyć?!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: