O czytaniu Lalki

8 września 2015

Miałam napisać o tym wcześniej, ale totalne rozleniwienie umysłowe mnie po prostu rozwala.
Powiem tak:
Gdybym to ja układała scenariusz, zrobiłabym to pewnie trochę inaczej… …no i jak by tu powiedzieć, żeby nie powiedzieć, a powiedzieć… …osoba prowadząca miała trochę szaloną wizję, która – z przyczyn od niej niezależnych – trochę jej nie wyszła. Otóż w dniu czytania dowiedziałyśmy się, że odwiedzi nas sam prezydent Polski z żoną.
Cała ta impreza miała zacząć się od słuchania transmisji z rozpoczęcia narodowego czytania Lalki w Ogrodzie Saskim. Zamiast tego, najpierw cała sala wysłuchała radiowych wiadomości, radio grało strasznie głośno, jedna z osób czytających, która przyszła w ostatniej chwili, nie mogła przez to zrobić próby mikrofonu. A ja już od dawna wiedziałam, że słuchania transmisji nie będzie, bo żadne radio nigdy sobie nie odpuści wiadomości o pełnej godzinie, he he. A potem wszyscy zostaliśmy wyproszeni z sali, gdyż sprawdzali ją panowie z BORu. Strasznie to było upokarzające, jak tak staliśmy pod tą salą. A co by było, gdyby przyszło nas więcej?
A mówiło się dwa dni wcześniej, żeby nie oglądać transmisji z telewizora na portierni, bo wszyscy się rozejdą i pogubią, a i tak musieliśmy wyjść. (złośliwy uśmiech)
Potem czytaliśmy, a w przerwach miały być fragmenty muzyki z filmu Lalka, fragmenty Lalki czytane przez lektora lub mowę syntetyczną. A okazało się, że przede wszystkim pani prowadząca popisywała się wiedzą na temat Lalki i jej autora, zdobytą dzień wcześniej z internetu. Ta osoba się z tym nie kryła. Żal. Okazało się też, że nie wiadomo, czy w ogóle można publicznie odtwarzać muzykę z płyty. Okazało się, że jednorazowo można, ale i tak pani prowadząca nie pozwoliła odtworzyć choćby jednego utworu od początku do końca. Ja z kolei ze swojego maleńkiego odtwarzacza wielkości starej komórki, podłączonego pod nagłośnienie idące na całą salę, miałam puścić wersję czytaną przez lektora i przez syntezę mowy. Początkowo syntezę miałam puścić z komputera, prezentując przy okazji, że osoba niewidoma może obsługiwać komputer, ale paniom widzącym nie spodobał się głos darmowego E-Speaka. Wolały bardziej ludzko brzmiący syntezator zainstalowany w odtwarzaczu.
Jeśli chodzi o wersję lektorską, zdążyłam puścić zaledwie może dwa zdania. Tak się złożyło, że pan Ksawery zrobił za długą przerwę przed kolejnym akapitem, więc pani mi kazała wyłączyć odtwarzacz myśląc, że tylko tyle przygotowałam. Czytania syntezy nie była w stanie tak łatwo przerwać, (złośliwy uśmiech), bo syntezator za bardzo akapitami się nie przejmuje. Czyta i czyta i czyta, aż ludzka ręka sama mu przerwie. 😉
Po jakiejś ponad godzinie nastąpiła kolejna przerwa. Była to przerwa techniczna dla dziennikarzy, którzy wtargnęli tłumnie. Rzecz jasna nie przyszli tu dla czytania niewidomych brajlem, lecz dla prezydenta. Za moimi plecami, bo siedziałam gdzieś z przodu przy stoliku z komputerem, rozpętało się piekło. Dziennikarze rozstawiali sprzęt, ktoś się pieklił, że nagłośnienie jest do niczego, bo coś tam jest spalone, coś się sprzęga. Może dlatego z tego zdarzenia nie usłyszałam ani jednego dźwięku w telewizyjnych migawkach.
Ale… psssst… coś Wam powiem… mój odtwarzacz ma w sobie dyktafon… Nie zawahałam się go w odpowiednim momencie użyć. Bo już wcześniej odtworzyłam wszystko, co miałam do odtworzenia i mogłam go odłączyć od nagłośnienia.
Przy parze prezydenckiej swoje fragmenty przeczytały dwie osoby, potem i prezydent i jego żona coś powiedzieli, potem ściskali nam wszystkim dłonie, nie wiem, czy tylko czytającym, czy wszystkim, potem zostało zrobione zdjęcie pary prezydenckiej z osobami czytającymi. Pan prezydent stał po mojej lewicy!!! Mogłyśmy z nim normalnie rozmawiać. Mówiłam mu, że brajla to się ciężko czyta, że jednorazowo palcami obejmuję 3 znaki, ale znam takich, co czytają ośmioma palcami obu rąk i takich, co po utracie wzroku nie nauczyli się czytać, np z powodu palców pokłutych igłą od glukometru.
Po wyjściu pary prezydenckiej i dziennikarzy dokończyliśmy czytanie. To ja je kończyłam, bo byłam ostatnia.
Na koniec powiem, że czytało 8 osób: dwie koleżanki z wypożyczalni książek brajlowskich, koleżanka z naszej wypożyczalni, która od lipca jest na emeryturze i jej koleżanka, pani, która kiedyś dawno temu też pracowała w bibliotece, ale od kiedy pamiętam, już jest na emeryturze, dwoje uczniów ze szkoły w Laskach i ja. Niektórych osoba prowadząca trochę poganiała i skracała im przygotowane fragmenty. Generalnie było naćkane, a miały być jeszcze inne wodotryski w postaci wyświetlanego przez cały czas filmu, ale wszyscy zaprotestowali. A najwięcej to chyba mówiła pani prowadząca, hmmm…
Nie wiem, ile było ludzi. Wydaje mi się, że niewiele. Na pewno był ten pan Gdyby nei to wyjście z sali z powodu kontroli BORu, nawet o tym bym nie wiedziała.
A na sam koniec dodam coś, co „przeczytałam w internecie”. To czytanie Lalki, to była „akcja zorganizowana w ramach projektu „Kulturalni Niewidomi” dofinansowanego ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu Kultura – interwencje 2015.” Hmmm… hmmm…

Advertisements

komentarze 2 to “O czytaniu Lalki”

  1. danuaria said

    za tydzień będzie narodowe czytanie książki Quo Vadis. Będzie odbywać się także na Konwiktorskiej. Byłam proszona przez 3 osoby o czytanie. Nie zgodziłam się.

  2. […] wpisem o zeszłorocznym narodowym czytaniu napisałam komentarz, że w tym roku czytać nie będę. Jednak zmieniłam zdanie. Powód jest […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: