Dostałam wezwanie do sądu

30 Sierpień 2015

Przedwczoraj był u mnie dzielnicowy. Wręczył mi wezwanie do sądu na 25 września w sprawie karnej w charakterze świadka. Mało spostrzegawczy był ten dzielnicowy. Gdy podpisałam odbiór wezwania, nastąpił taki dialog.
– Czy pani na coś choruje?
– Tak. Jestem niewidoma. Nie zauważył pan tego?
– No nie.
No i potem padały z jego strony dalsze pytania, czy ktoś mnie odwiedza i czy ktoś może ze mną przyjechać do sądu. Powiedziałam, że tego nie wiem. Zapytałam go też, czy w ogóle jako osoba niewidoma będę wiarygodnym świadkiem. Czy nie dojdzie do sytuacji, że ja przyjadę, a na miejscu okaże się, że jak mnie tam zobaczą, to wyproszą z sali twierdząc, że z braku wzroku nie nadaję się na świadka.
Dzielnicowy stwierdził, że w tej sytuacji, to on musi napisać pismo do sądu, spisał moje dane, imiona rodziców i poszedł.
Kiedy wręczał mi wezwanie, to byłam święcie przekonana, że będę zeznawać w sprawie tego zabójstwa. Już sobie nawet zaplanowałam, że wydrukuję tamten wpis, że sobie przypomnę, co wtedy słyszałam, że w końcu czy widzę, czy nie, to przecież i tak wszystko słyszałam przez ścianę.
Kiedy jednak zeskanowałam i przeczytałam wezwanie, zmroziło mnie. Mam zeznawać przeciwko partnerowi wyeksmitowanej rok temu sąsiadki zza ściany! On tu mieszkał z nią, policja kryminalna też kiedyś przychodziła do mnie pytać o niego, kiedyś nawet dostałam wezwanie na policję, żeby zeznawać, ale się nie stawiłam, bo list polecony odebrałam chyba na godzinę przed terminem tego przesłuchania i żadnych konsekwencji z tego nie było. Ten człowiek wtedy nie zabił! Jestem tego pewna! Nie wiem więc, w jakiej sprawie tak naprawdę mam zeznawać. I boję się bardziej, niż gdybym zeznawała w sprawie tamtego zabójstwa, bo temu człowiekowi, przeciwko któremu jest sprawa, często mówiłam dzień dobry na schodach itp.
Nie chcę tam jechać sama. Zwyczajnie się boję. Ten sąd jest na końcu świata. Dojeżdża tam tylko jeden autobus, który jeździ w dni powszednie co 15 minut i na dodatek jest to autobus, który jeździ tylko z Górczewskiej na Groty i z powrotem. Jest jeszcze jeden autobus, który jeździ ode mnie i zatrzymuje się jakieś pół kilometra od sądu. Generalnie to tam się jedzie i jedzie i jedzie.
A w ogóle, to jeszcze jest techniczna kwestia doprowadzenia mnie do miejsca dla świadków podczas zeznawania. Naoglądałam się swego czasu odcinków programu „Sędzia Anna Maria Wesołowska”. Na sprawach zeznawały tam też osoby niewidome i niepełnosprawne ruchowo. W programie podprowadzał je woźny, czyli nie mogły korzystać z pomocy przewodnika, tym bardziej przewodnikiem nie może być osoba będąca również świadkiem w tej sprawie.
Do wezwania jest dołączone pouczenie.
Zeskanowałam i przeczytałam. Pouczenie jest długie, jak nieszczęście i najeżone różnymi artykułami, ale pada tam co chwila pojęcie „osoba towarzysząca świadkowi, jeżeli świadek nie mógł stawić się na wezwanie sądu bez opieki tej osoby”
To jest, jak dla mnie, pocieszające, bo oznacza to, że sąd bierze pod uwagę fakt, że świadek może korzystać z pomocy przewodnika/opiekuna/asystenta. A skoro tak, to chyba jednak nie wypada wykręcać się „kalectwem”, o którym jest mowa w pierwszym punkcie tego pouczenia:
„1 Każda osoba wezwana w charakterze świadka, biegłego, tłumacza, specjalisty ma obowiązek stawić się i złożyć zeznania.
Przesłuchanie może nastąpić przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie tej czynności na odległość z
jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku. Świadka, biegłego, tłumacza, specjalistę, który nie może się stawić
na wezwanie z powodu choroby, kalectwa lub innej nie dającej się pokonać przeszkody, można przesłuchać w miejscu ich
pobytu, (art. 177 k.p.k., art. 197 § 3 k.p.k., art. 204 § 3 k.p.k. i art 206 § 1 k.p.k.).”

Interesujący jest za to inny punkt tego pouczenia, który tu zacytuję.
„5.Świadkowi oraz osobie towarzyszącej świadkowi, jeżeli świadek nie mógł stawić się na wezwanie sądu bez opieki tej osoby,
przysługuje zwrot zarobku lub dochodu utraconego z powodu stawiennictwa na wezwanie sądu Wynagrodzenie za utracony zarobek
lub dochód za każdy dzień udziału w czynnościach postępowania przyznaje się świadkowi oraz osobie towarzyszącej świadkowi,
jeżeli świadek nie mógł stawić się na wezwanie sądu bez opieki tej osoby, w wysokości jej przeciętnego dziennego zarobku
lub dochodu W przypadku świadka oraz osoby towarzyszącej świadkowi, jeżeli świadek nie mógł stawić się na wezwanie sądu bez
opieki tej osoby, którzy pozostają w stosunku pracy przeciętny dzienny utracony zarobek oblicza się według zasad
obowiązujących przy ustalaniu należnego pracownikowi ekwiwalentu pieniężnego za urlop Górną granicę należności stanowi
równowartość 4,6% (cztery i sześć dziesiątych procenta) kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska
państwowe, której wysokość, ustaloną według odrębnych zasad, określa ustawa budżetowa. W przypadku, gdy ogłoszenie ustawy
budżetowej nastąpi po dniu l (pierwszego) stycznia roku, którego dotyczy ustawa budżetowa, podstawę obliczenia należności
za okres od I (pierwszego) stycznia do dnia ogłoszenia ustawy budżetowej stanowi kwota bazowa w wysokości obowiązującej w
grudniu roku poprzedniego Utratę zarobku lub dochodu oraz ich wysokość świadek oraz osoba towarzysząca świadkowi, jeżeli świadek nie mógł stawić się na wezwanie sądu bez opieki tej osoby, powinni należycie wykazać (art 61 Sb k p k i art. 618d kpk.)”
Próbowałam na jednej z list dyskusyjnych zasięgnąć języka, może ktoś niewidomy był świadkiem w sądzie i może mi coś podpowiedzieć. Były tylko gdybania, nic więcej. Na typhlosie nie bardzo mogę teraz o nic pytać, bo jestem zapisana pod takim adresem, że w zasadzie powinnam tylko wpisy czytać, nie pisać nic. Jak zwykle okazuje się, że życie niewidomych internautów jest bardzo płytkie i nic im się nietypowego nie zdarza, nie można ich o nic zapytać, bo nic nie wiedzą. Niektórzy nawet piszą po pijaku, ale to już całkiem inna historia.
Liczę na Jacka. Może napisze tutaj coś konstruktywnego na temat bycia świadkiem w sądzie.
Jutro też zadzwonię pod nr telefonu podany na wezwaniu i dowiem się coś więcej, np ile może potrwać rozprawa, czy faktycznie sędzia będzie mnie chciał przesłuchiwać i, czy w ogóle nie mogłabym się domagać doprowadzenia mnie do sądu przez policję. W końcu na przesłuchanie zostałam zawieziona i przywieziona do domu. Może być też tak, że w biurze obsługi interesanta nic nie będą wiedzieć, albo, że w celu takiego załatwienia sprawy będę musiała wysłać kupę dokumentów, co w rezultacie może nic nie dać.
Czekam na rozwój wypadków. Trzymajcie kciuki.
Aha, i jeszcze jedno.
Już nigdy nic nie powiem policji. „Nic nie widziałam, nic nie słyszałam, jestem niepełnosprawna, mam pierwszą grupę” i takie tam dyrdymały będę mówić, bo przez to mieszkanie za ścianą ciągle mam jakieś problemy. W przeszłości zeznawałam w urzędzie dzielnicy, półtora roku temu na komendzie, policja wcześniej nawiedzała mnie wciąż, teraz sąd, a może kiedyś dostanę cegłą w łeb albo ktoś mi podpali mieszkanie.

Advertisements

Odpowiedzi: 2 to “Dostałam wezwanie do sądu”

  1. Mari said

    rzeczywiście masz rację, najlepiej udawać, że się nic nie wie, wielu ludzi niestety tak robi, bo dobrze wiedzą, że będą latami ciągani po sądach albo na policję, a najgorsze jest to, że czasami e służby przy gardłowej sprawie nie dają dyskrecji świadkom ani nie zapewniają im ochrony, przecież ile było takich przypadków, że świadkowie musieli się ukrywać przed sprawcą, bo nikt im nie zapewnił bezpieczeństwa. życzę jednak powodzenia w tej sprawie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: