Ponownie „Niewidomi na tandemach”

10 Czerwiec 2015

Powracam do wpisu sprzed dwóch lat, ponieważ niedawno, mimo rezygnacji, dostałam mail od koordynatora projektu, dotyczący zmiany adresu strony. Jakieś tarcia wewnątrz czy coś, jakaś fundacja zawłaszczyła sobie adres, coś tam, zajrzałam tam ponownie, czy coś się zmieniło i przy okazji jeszcze raz przeczytałam sobie zasady, które kiedyś zaakceptowałam a potem się czepiałam. Przeczytałam i nadal uważam, że to jednak ja mam rację.
Pan Terakowski napisał wtedy w jednym z komentarzy:
„Po pierwsze numery telefonów nie są podawane do publicznej wiadomości, a jedynie przekazywane osobom z tego samego regionu, które zarejestrowały się w bazie Projektu Niewidomi na Tandemach.”

Dla mnie podanie mojego prywatnego numeru komórki dwudziestu kilku osobom niewidomym z Warszawy i okolic, w tym naszym czytelnikom, jest już podaniem czegoś do publicznej wiadomości.

„Po drugie wysyłając formularz zgłoszeniowy zaakceptowałaś ten fakt, patrz: punkty 2. oraz 9. zasad funkcjonowania Projektu”

No to zacytuję ów punkt 2, bo dokładnie go teraz przeczytałam:
„2. Koordynator przekazuje mailem wzajemne dane kontaktowe osobom niewidomym i wolontariuszom z tej samej miejscowości (rejonu). Dane te nie są udostępniane nikomu ponadto.”

I tu wszystko rozbiło się o jedno słowo „wzajemne”, które ja i pan Terakowski rozumiemy zupełnie inaczej. Ja to rozumiem w ten sposób, że niewidomym przekazuje dane wyłącznie wolontariuszy a wolontariuszom dane wyłącznie niewidomych. Przecież jest to możliwe. Skoro istnieje oddzielny formularz dla niewidomych a oddzielny dla wolontariuszy, to i listy można zrobić oddzielne, czyż nie? Tutaj jednak tak się nie stało. Każda osoba niewidoma z danego rejonu otrzymała numery telefonów pozostałych osób niewidomych z tego rejonu.
Wolontariusze są dla siebie osobami obcymi. Każdy ma swoje życie. Natomiast środowisko niewidomych z danego rejonu jest bardzo małe. Każdy wie, kto pracuje w jakiej firmie tyfloinformatycznej, fundacji, czy innej instytucji świadczącej usługi innym niewidomym. I teraz nagle ci potencjalni klienci lub beneficjenci dostają prywatny numer telefonu np pani z firmy X, która to firma na co dzień sprzedaje niewidomym komputery, pani z fundacji Y, której beneficjentem może być ktoś z projektu, który akurat jest niezadowolony z pracy owej fundacji Y, czy osoby pracującej w bibliotece dla niewidomych.
To tak, jakby koordynatorzy Programu Asystent z Nowolipia puścili na żywioł bazę danych osobowych swoich niepełnosprawnych klientów i asystentów i np wysłali by każdemu klientowi i asystentowi całą tę bazę i kontaktujcie się sami ze sobą. Ileś, kilkadziesiąt czy kilkaset osób nagle dostaje czyjś numer telefonu. To jest już moim zdaniem podanie takiego numeru do publicznej wiadomości, bo cała społeczność ten numer zna.
Np fundacja „Vis Maior” czasami w swoich newsletterach ogłasza, że zgłosił się wolontariusz chętny do pójścia na spacer.
Czy w takim newsletterze są podane namiary tego wolontariusza?
Otóż nie!
Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, musi skontaktować się z fundacją!
Tak więc akceptując zasady nie spodziewałam się, że nagle kilkadziesiąt osób niewidomych dostanie mój prywatny numer komórki i teoretycznie będzie sobie do mnie dzwonić 24 h na dobę w sprawach służbowych: bo im się książka nie pobrała, bo zapomnieli loginu, hasła, albo po to, żeby nazwać mnie „ślepą gąską”.

„– Po trzecie podanie numeru telefonu nie jest obowiązkowe, akceptuję też formularze, w których wskazany jest tylko jeden sposób kontaktu (czyli do wyboru: telefon lub e.mail)”

A to takie rzeczy trzeba albo wyraźnie pisać w zasadach, albo w formularzu zaznaczać, które pole jest wymagane a które nie. Jak tego nie ma, to ja to rozumiem, że trzeba wypełnić wszystkie pola.

Ostatnio temat powrócił, bo koleżanka pracująca w ZG namawiała mnie do powrotu do grupy. Ma kontakt z inną osobą, która jest bardzo zadowolona. Ale po bardziej wnikliwych pytaniach doszłam do wniosku, że ma prawo być zadowolona, bo ma własny tandem, więc może stawiać warunki i ma większy wybór wolontariuszy. Ja, gdybym się nawet zapisała ponownie, to mam dostęp tylko do trzech osób z tandemami, do których jest zapewne wielka kolejka, albo musiałabym płacić za wypożyczenie tandemu: 18 zł za pierwszą godzinę, za każdą kolejną 14. Cena moim zdaniem wygórowana. Komunikację miejską mam za darmo a za 10 zł mogę dojechać taksówką z pracy do domu. Zaakceptowałabym cenę porównywalną do ceny biletu komunikacji miejskiej, no, dwóch biletów, bo przecież musiałabym zapłacić za ewentualnego pilota. Pilot nie będzie płacił, bo nie wypada. Taki widzący człowiek ma rower miejski w cenie biletu miesięcznego, więc płacenie nawet częściowe za wypożyczenie tandemu, to żadna atrakcja. Reszta argumentów we wpisie, do którego podałam link.
Jak wygram w totolotka, to będę miała mieszkanie z garażem na tandem i tandem rzecz jasna. Będę opłacać pilota na tandem i będę stawiać warunki. Inna opcja absolutnie nie wchodzi w grę.

A swoją drogą ciekawa jestem, czy niejaka „Bikergonia”, która wypominając mi, że się nie podpisuję imieniem i nazwiskiem a sama zrobiła to samo, nadal jeździ w tym projekcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: