„A czemu nie kupiłaś mi drożdżówki?”

7 czerwca 2015

Regularnie odwiedzam byłego sąsiada P. Bywam tam raz w tygodniu. Za każdym razem coś przynoszę a P ma wymagania!
Tak więc oprócz puszek dla kotki Ultimy przynoszę ciasto drożdżowe, bo tylko takie on może jeść. Hmmm… przynajmniej tak ma napisane w zaleceniach, bo jakoś nie wierzę, żeby ciasto drożdżowe było zdrowe. Kiedyś słyszałam, że powoduje perforację jelit i w ogóle osłabia człowieka. Ale mniejsza o zdrowotność ciasta drożdżowego.
Za pierwszym razem przyniosłam mu ciasto drożdżowe z naszego warzywniaka.
Za drugim razem, ponieważ drożdżowego akurat w warzywniaku nie było, kupiłam je w piekarni koło stacji metra. Stwierdził, że mmmm! To jest najlepsze ciasto drożdżowe, jakie kiedykolwiek jadł i żebym mu właśnie takie kupowała.
Ale tydzień później przyznał mi się, że przychodząca do niego rano opiekunka przynosi mu drożdżówki z Galerii Wypieków na Pl wilsona i że one są taaaakie dobre! I żebym – jak będę szła następnym razem – kupiła mu drożdżówkę z budyniem i ciasto drożdżowe stamtąd, bo chce spróbować, czy jest lepsze od tego, co kupiłam poprzednio w innej piekarni. Spełniłam jego prośbę. Kosztowało mnie to trochę stresu, bo nigdy tam wcześniej sama nie byłam i nie wiedziałam, które to drzwi. Kupiłam mu to, na co się umawialiśmy, a przy okazji sobie kupiłam drożdżówkę z rabarbarem. Hmmm… …na dobrą sprawę, to dla siebie nie powinnam była kupować żadnej drożdżówki. Buuuuu. 😦 Mniejsza o to. Jak zobaczył, że sobie kupiłam drożdżówkę z rabarbarem, to pretensje, czemu jemu takiej nie kupiłam. Stwierdził też, że to ciasto drożdżowe z Galerii Wypieków jest najlepsze, jakie kiedykolwiek jadł i że od tej pory mam mu przynosić ciasto tylko stamtąd.
Ale wczoraj to już mnie zdenerwował na poważnie. W ostatniej chwili zapytał mnie, czy mogę do niego przyjść. Jakiego to on określenia użył? – No to jak tam? Czy Twoja wizyta jest aktualna?
Idąc do niego poszłam rzecz jasna do Galerii Wypieków na Pl Wilsona. Nie miałam pewności, czy w ogóle jest otwarta. Wyprawa tam była dla mnie wczoraj jeszcze bardziej upokarzająca, niż poprzednio. Żeby tam trafić do drzwi, trzeba je widzieć. Nie da się ich znaleźć w inny sposób, bo przy zabudowie placu stoją stoliki: od jednej kawiarni, od kebaba, od Galerii Wypieków chyba też. To musiał być potworny widok patrzeć na mnie, jak szłam obijając się o stoliki i szukając właściwych drzwi. Dla siebie nie robię tam żadnych zakupów. Nie mam potrzeby. Mam bliżej bardziej dostępne sklepy, gdzie można kupić pieczywo. Robiłam to specjalnie dla niego. Czułam się, jak taka czołgająca się, kaleka stara kurwa, błagająca o to, żeby choć jakiś kaleki stary prymityw dał jej zarobić. Coś okropnego! Kupiłam ciasto drożdżowe, przyszłam, P zajrzał do torby i…
– A dlaczego nie kupiłaś mi drożdżówki?
Burknęłam tylko coś w stylu – oj, tym razem przeżyjesz. Dostaniesz następnym razem.
Ale następnego razu nie będzie. Nie mam ochoty tam chodzić.
Wstydziłby się!
Ktoś mi wczoraj tłumaczył, że widocznie on traktuje mnie jak bardzo bliską sobie osobę i dlatego pozwala sobie na takie zachowania wobec mnie. Ja bym takich pretensji nie zgłaszała nawet do najlepszej przyjaciółki, nawet do brata czy siostry. Uważam, że to jest niegrzeczne. Ja mu przynoszę to ciasto i te puszki, doładowuję telefon zawsze, kiedy mnie o to poprosi, nie upominam się o pieniądze, które ode mnie pożyczył, ale ta głupia, nie kupiona drożdżówka, to już jest ta przysłowiowa kropla, która przelała czarę goryczy.
No i teraz domagam się zapłaty za reklamę ciasta drożdżowego w Galerii Wypieków. 😀

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: