Osiemnastu fajnych niewidomych

20 Maj 2015

To jest kontynuacja wpisu pt „Dwunastu fajnych niewidomych”. No bo wczoraj okazało się, że przyjdzie nie 12, ale 18 wolontariuszy, pracowników firmy medycznej, którzy akurat tego dnia mają dzień dobrych uczynków. Najpierw od rana będą mieć szkolenie a potem się rozjadą do wytypowanych niewidomych i będą służyć im pomocą przez kilka godzin. No, tylko z tymi niewidomymi jest mały problem, bo ciężko ich znaleźć.
„No dobrze, żeby byli jacyś fajni, żeby ci ludzie się nie zrazili, a już najlepiej, żeby byli młodzi, bo póki co, na liście są sami emeryci”. Miałam kilka typów, ale nie nie nie, oni są trudni, marudni itp. Do kogo nie dzwoniliśmy, mówił – nie, dziękuję, mam inne plany, gdyby to było w innych godzinach, innego dnia itd.
Ale to właśnie ci trudni we współżyciu przez to, że są trudni, są osamotnieni, najbardziej potrzebują pomocy i zassali by każdego, kto by do nich przyszedł, przemielili i wypluli. Sama wczoraj rozmawiałam z jednym z czytelników, który ma dostać takiego wolontariusza i który już liczy na coś więcej. No bo ten pan jest poetą, człowiekiem, który chyba jest ciężki we współżyciu, ciężko go przegadać, który chce wydać kolejny tomik swoich wierszy, ale nie ogarnia komputera. Jest rencistą, dorabia marne grosze w pewnej spółdzielni inwalidzkiej, która częściowo płaci w kosmetykach a nie w pieniądzach, miał jakąś panią, która mu pomagała, ale ta pani się wymiksowała. Powiedziała, że teraz to nie może, bo pisze pracę, czy już napisała i coś tam, ale ja myślę, że po prostu miała już dość pracy za pół darmo a może i za darmo. Ten pan liczy na to, że taki wolontariusz przyjdzie raz, drugi, trzeci i zaangażuje się w przepisywanie wierszy. Nie może zrozumieć, jak mu tłumaczę, że to nie jest tak.
No bo ci ludzie pojawią się tylko jeden raz i w takich godzinach, które pasują im, a nie tym, do których ta pomoc jest kierowana i nie przyjdą nigdy więcej.
Przyszedł też inny pan. Kiedy go poinformowałam o tej akcji, odpowiedział – nie nie nie. Ja potrzebuję przewodnika, ale na wyjazdy. Nad morze. Na turnusy rehabilitacyjne. Brak możliwości wyjazdu z przewodnikiem, to jest duży i powszechny ból.
Obserwuję od jakiegoś czasu pewne zjawisko. Z jednej strony tyle się mówi, że całkowicie niewidomi mają problem, bo nikt nie ma dla nich czasu, nie ma im kto pomóc, że niewidomi nie mogą znaleźć pracy, ale kiedy ktoś do mnie dzwoni z pytaniem – masz kogoś niewidomego, kto szuka pracy? Masz kogoś, kto potrzebuje pomocy, bo mamy wolontariusza. – to ja nie potrafię takiej osoby wskazać.
Coś nie działa na stykach. Jest jakiś zgrzyt pomiędzy potrzebami a ofertami, albo coś gdzieś może nie dociera? Jednorazowe akcje nic nie dadzą i mogą jedynie zniechęcić tych, którzy w takich akcjach biorą udział. Może należało by zebrać do kupy wszystkich całkowicie niewidomych: młodych, starych, pracujących, bezrobotnych, uczących się, samotnych, nie samotnych, samodzielnych, niesamodzielnych, ze wsi, małych miast, dużych miast i zrobić jakąś ankietę w stylu „czego wy tak naprawdę chcecie”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: