O nakładkach do najbliższych wyborów prezydenckich

23 kwietnia 2015

Po ostatnich wyborach samorządowych przez grupę niewidomych internautów przetoczyła się nakładkowa burza z piorunami. Gazety aż grzmiały, że wszelkie zło, jakie stało się podczas tamtych wyborów, to przez nakładki dla osób niewidomych, że druk tych nakładek kosztował więcej, niż system informatyczny obsługujący całe te wybory. „Jacek Nietoperz” bił w dzwony na trwogę, że od wyborów prezydenckich nakładek już nie będzie, odzywały się pojedyńcze głosy, że to jest zamach na wolność osób niewidomych, że dziś zabierają nam nakładki, jutro zabiorą audiodeskrypcję a pojutrze to już w ogóle nas ubezwłasnowolnią i mnóstwo głosów, że te nakładki, to o kant d… pobić, bo nie gwarantują niewidomym samodzielnego oddania ważnego głosu, że zwolennicy nakładek są roszczeniowi i powinni się dostosować do reszty społeczeństwa i poprosić o pomoc w głosowaniu rodzinę lub znajomych. Przez kilka wątków w kółko młócony był ten temat, żadna ze stron nie dała się przekonać do argumentów drugiej strony.
Jak ktoś ma ochotę, można zgłębić ten temat tutaj.
Potem odbywały się jakieś narady, na które chodzili zwolennicy nakładek a ich przeciwnicy znów burzyli się, że o takich naradach dowiadywali się po fakcie.
Podczas, gdy Typhlos wrzał w temacie nakładek a ich zwolennicy drżeli o swoją niezależność, nakładki zostały wydrukowane. Dzisiaj miałam je w ręku. Chyba po raz pierwszy oprócz eksperymentu sprzed 5 lat. Miałam w ręku nakładkę zarówno do pierwszej, jak i do drugiej tury wyborów. Koleżanka pytała się, czy ktoś taką nakładkę chce. Nikt nie chciał. No, może z wyjątkiem jednej osoby, która wzięła nakładki na zasadzie – a może się na coś przyda.
Tak więc było dużo hałasu o nic, nakładki już wydrukowano. Są na nich numery porządkowe i na górze napis, do których wyborów jest nakładka. Są numery, nie ma nazwisk. Osoba widząca na karcie te nazwiska będzie miała, osoba niewidoma musi nauczyć się na pamięć wszystkich nazwisk, a przede wszystkim ich kolejności na liście. Szczerze mówiąc, ja do tej pory nie zapamiętałam, ilu jest kandydatów na stanowisko prezydenta i nie zapamiętałam wszystkich tych nazwisk. Teraz każdy z kandydatów powinien ;podczas swojego spotu wyborczego mówić – jeśli chcesz głosować na mnie, wybierz numer taki to a taki.
I teraz uwaga, bo będę ironizować!
Oto tysiące dzieci umrze z głodu, tysiące bezdomnych umrze z zimna, setki niewidomych nie dostanie pieniędzy na sprzęt ułatwiający im życie, kilkudziesięciu niewidomych cukrzyków umrze z braku mówiących glukometrów a kilkuset niewidomych młodych ludzi nie osiągnie wyższego wykształcenia, wszyscy nauczyciele, lekarze i pielęgniarki wyemigrują na zachód i stanie się też wiele innych klęsk z trzecią wojną światową włącznie, a to z powodu wydrukowania kilkuset plastikowych nakładek, z których skorzysta kilku niewidomych a potem wszystkie nakładki wylądują w koszu na śmieci.
Zauważam też, że wśród zwolenników nakładek znakomita większość, to osoby, które mają widzących współmałżonków lub rodziców, więc nie muszą iść sami na wybory. Może to jest dla tych ludzi jedyny sposób na uwolnienie się spod obcasa czy innego buta widzących domowników? Znam tylko jedną – podkreślam – jedną samotną osobę całkowicie niewidomą, która jest zwolenniczką głosowania za pomocą nakładki.
Na koniec dodam, że nie pójdę na wybory prezydenckie. Zawsze na wybory prezydenckie chodziłam. Teraz nie pójdę. Dla mnie ci wszyscy kandydaci, z urzędującym prezydentem włącznie, to są jakieś atrapy. Ci ludzie mogliby zostać może samorządowcami, może posłami, ale moim zdaniem w Polsce nie ma ani jednego człowieka, który nadaje się do funkcji prezydenta.

Reklamy

Komentarze 3 to “O nakładkach do najbliższych wyborów prezydenckich”

  1. Widzę, że dobrze zrobiłem opuszczając Typhlos:) Skoro jednak dyskusja trwa, to dobrze. Natomiast śmieszy mnie oburzenie, że typhlosiąt nie zaproszono na posiedzenia podkomisji… Nikogo nie zaproszono i trzeba było to wejście wywalczyć. Jakoś mi się zdaje, że ci klawiaturowi wojownicy włożyli w to tyle wysiłku, co w zrozumienie sposobu działania nakładek. Ty też się nie wysiliłaś, skoro piszesz, że trzeba się nauczyć całej listy kandydatów na pamięć. Czy uczysz się rozkładów jazdy wszystkich autobusów, czy tylko tego, który jest Ci potrzebny?
    Tak w ogóle to przeciwnycy nakładek mają trzy rodzaje argumentów. Po pierwsze – to kosztuje i to jest jedyny sensowny argument. To prawda, że kosztuje, ale wybory w ogóle kosztują. Funkcjonowanie osób niewidomych w społeczeństwie też kosztuje. Dawanie dotacji na iPhone’y, komputery i monitory też kosztuje i to o wiele więcej. Drugi argument – ja z tego nie korzystam, więc to nie jest potrzebne i tylko garstka korzysta, więc szkoda zachodu. To jest argument tak żenujący, że wstydzę się z nim polemizować. Ja nie korzystam w ogóle z biblioteki PZN, a czytam kilka książek miesięcznie. Nie korzystam też z dofinansowań do sprzętu, bo wszystko kupuję sobie sam. Jednak nie przyszłoby mi do głowy, by z tego powodu likwidować te dwie instytucje. Więcej – o dofinansowania do sprzętu walczymy w PFRON i Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. Wreszcie trzeci argument – za pomocą nakładki nie da się zagłosować samodzielnie. Sęk w tym, że tu nie chodzi o samodzielność, tylko o tajność. Tajność jest jednym z pięciu przymiotów demokratycznych wyborów i powinna być zapewniania wszystkim. Za pomocą nakładki mogę zagłosować tajnie, chociaż niekoniecznie samodzielnie.
    Nie masz też racji podnosząc, że nakładki są nam niepotrzebne, bo mamy widzących partnerów. Nakładki są realizacją pewnej zasady równości wobec prawa, a nie prostą pomocą techniczną. Jeżeli ktoś zaproponuje inne, tańsze rozwiązanie zapewniające tajność, to ja je przyjmuję. Dlaczego jednak banda zakompleksionych niewidomych chce odbierać mi prawo zachowania tajności? Bo im to nie jest potrzebne?.. Wiele rzeczy im nie jest potrzebnych, a jakoś istnieją. Nie włożyli nawet tyle wysiłku, by pod petycją w sprawie likwidacji nakładek zagłosować przeciw. To świadczy o braku incjatywy. Szanuję tych, którzy zagłosowali przeciwko, bo im przynajmniej coś się chce.

  2. danuaria said

    Jacek Zadrożny pyta mnie:
    „skoro piszesz, że trzeba się nauczyć całej listy kandydatów na pamięć. Czy uczysz się rozkładów jazdy wszystkich autobusów, czy tylko tego, który jest Ci potrzebny?”
    Otóż nie. Nie muszę się uczyć, bo mogę sobie w każdej chwili zerknąć w komórkę i tam mam rozkład. W przeszłości uczyłam się na pamięć tras konkretnych autobusów, a właściwie to tych fragmentów tras, po których przejeżdżałam. Teraz staram się zapamiętać godzinę odjazdu jakiegoś autobusu, który rzadko jeździ, albo, jeżeli trasa jest długa, staram się zapamiętać, ile przystanków mam przejechać.
    Przemyślawszy tę odpowiedź dochodzę do wniosku, że musiałabym zapamiętać liczbę porządkową swojego ulubionego kandydata, ale obawiałabym się, że źle ją zapamiętam i ciągle bym na tę listę zerkała. No i nie mam tej listy tak pod ręką, w telefonie, żeby tam zerkać.
    No ale odpowiedź i tak jest bezprzedmiotowa, bo nie chcę głosować na żadnego kandydata na prezydenta.

  3. A co stoi na przeszkodzie w zapisaniu w komórce numeru tego kandydata? Co stoi na przeszkodzie by poprosić o odczytanie tych jedenastu straceńców? Uczenie się listy na pamięć jest bez sensu, ale zapamiętanie pojedynczej liczby nie przekracza przecież możliwości przeciętnego człowieka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: