Jeszcze o liniach prowadzących na Konwiktorskiej

19 marca 2015

Kiedy przedwczoraj szłam do pracy i wysiadłam z autobusu, robotnicy akurat rozwalali chodnik przy przystanku autobusowym. Zaczepiła mnie kobieta. – Pomogę pani, bo tu chodnik rozwalają.
– Pogięło ich.
– Tak! Pogięło ich! Wszędzie chodniki reperują! Robią jakieś rowki, nie rowki! Po co to komu!
Oj, narażamy się rowerzystom, paniom na obcasach, ludziom biegnącym i nie patrzącym pod nogi, nawet psom przewodnikom. Pies koleżanki stawał, obwąchiwał to, dziwił się a inny pies omija linie prowadzące. Nie podobają się mu.
Pewnego dnia ktoś zrobi sobie krzywdę na tych liniach prowadzących: przewróci się, rozwali sobie głowę, wybije zęby, złamie nogę, rękę, zabije się, i będzie na ślepych. Nie sprawdzałam, ale pewnie o taką linię można sobie nieźle rozharatać głowę albo rękę upadając.
A niewidomi przez ten remont też mogą sobie zrobić krzywdę. Ta maszyna rozwalająca chodnik pracuje tak głośno, że można wpaść pod samochód na ul Dolańskiego, nie usłyszeć sygnalizatora dźwiękowego na skrzyżowaniu, albo zwyczajnie nie móc przejść chodnikiem.
Już dawno pewien niepełnosprawny dziennikarz napisał nam, że potrzeby niewidomych są dziwaczne i niezrozumiałe. No bo podjazd dla wózków przyda się nie tylko niepełnosprawnym a takie rowki czy guzki, to nie dość, że można sobie na nich zrobić krzywdę, to jeszcze nie spotykają się ze zrozumieniem społeczeństwa, co pokazałam powyżej.

Reklamy

komentarze 2 to “Jeszcze o liniach prowadzących na Konwiktorskiej”

  1. Z psami przewodnikami to może być tak, że te linie drażnią je w łapy lub że odbierają je tak samo jak guzki, czyli jak coś przed czym trzeba się zatrzymać. Co do mnie, to informacja w metrze, że już blisko jest krawędź, daje mi pewne poczucie bezpieczeństwa, a z linii prowadzących nie korzystam. Swoją drogą, jak będę w drugiej linii metra, muszę się schylić i dotknąć tych linii, żeby się przekonać, czy mogą psa kłuć w łapy.

  2. danuaria said

    Dzisiaj zobaczyłam te linie prowadzące na bonifraterskiej przy przystanku. Wysiadłam z autobusu, szłam po linii i wpadłam na ludzia. Potem zaczepiła mnie kobieta i spytała, czy potrzebuję pomocy. Ja do niej mówię, że sprawdzam, czy ta ścieżka doprowadzi mnie do przejścia. Mówiła, że tak, ale ja jej nie wierzyłam. Na dodatek w pewnym momencie pani kazała mi zejść ze ścieżki.
    – Głupia ta ścieżka.
    – Kochana, ale jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
    – Ale jak pani myśli? Kto je wziął?
    – Kochana, ten, kto te ścieżki zaprojektował.
    Przeszłyśmy przez ulicę, doszłyśmy do rogu.
    – Tu ma pani swoją ścieżkę, niech pani nią idzie i niech się cieszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: