O koncercie z audiodeskrypcją

15 Marzec 2015

Na wstępie z góry przepraszam członków Warszawskiego Chóru Międzyuczelnianego, którzy może ewentualnie znajdą ten wpis w sieci, jeżeli ten wpis ich urazi. Nie mam takiego zamiaru. Mam świadomość, że w tym projekcie są oni jedynie darmową siłą roboczą. Współczuję im, że wczoraj, marznąc w nogi w pozycji stojącej gdzieś na schodach, musieli pomiędzy utworami muzycznymi słuchać czegoś, co kompletnie ich nie interesowało. Mam nadzieję, że mieli chociaż satysfakcję z tego śpiewania, tak jak ja ze słuchania tego śpiewu oraz gry na marimbie.

A teraz będzie część zasadnicza tego wpisu.
Chodziłam już na filmy z audiodeskrypcją, na sztuki teatralne z audiodeskrypcją, testowałam zwiedzanie muzeum z audiodeskrypcją, a wczoraj postanowiłam przetestować na sobie kolejną formę udostępniania sztuki, jaką był koncert chóru z audiodeskrypcją. Wiem, co to koncert chóru, wiem, co to audiodeskrypcja, ale zestawienie tych dwóch rzeczy wydało mi się dość dziwaczne. Chciałam sprawdzić, czy mam rację, czy może jednak jestem zbytnią malkontentką.
To, co usłyszałam, było po prostu montażem słowno muzycznym, z tym, że zamiast poezji, co się zwykle w takich wypadkach dzieje, pani czytała opis rzeźby i jej historię tak, jakby recytowała poezję. Słuchały tego rzecz jasna osoby niewidome, dla których było to przeznaczone, ale także zmuszeni byli do słuchania tej dziwnej twórczości literackiej pozostali słuchacze koncertu, czy tego chcieli, czy nie chcieli. Nie wiem, czy były jakieś plakaty tego koncertu i co było na nich napisane, ale uważam, że zabrakło na początku koncertu jakiegoś wyjaśnienia, co to jest audiodeskrypcja i po co ona jest.
Kiedy słuchałam tej audiodeskrypcji, przypomniało mi się, jak dawno temu na lekcji polskiego siostra Blanka zrobiła nam kartkówkę. Rozdała nam różne przedmioty i kazała je opisywać. Ja dostałam różaniec. Siostra Blanka uznała, że mój opis różańca jest zbyt mało szczegółowy. Te opisy przypominały ten czytany wczoraj na koncercie.
Kiedy osoba niewidoma przychodzi do kina lub teatru, dostaje aparat i słuchawki do odbioru audiodeskrypcji, korzysta sobie z niej a reszta widzów może mieć to gdzieś. Tutaj wszyscy, czy chcieli czy nie chcieli, byli na nią skazani, zostali nią sterroryzowani. Chórzyści też i im współczuję najbardziej. Nie żal mi jedynie tych, którzy za całość zgarnęli do swojej kieszeni miejską kasę. Podejrzewam, że była to jedna bądź dwie osoby. Nie będę wskazywać palcem.
Rozmawiałam wcześniej z koleżanką z Lutni, która tam śpiewa. Akurat wczoraj na koncercie jej nie było. Mówiła… …może pominę niektóre rzeczy, które mówiła, ale o całości wyrażała się mniej więcej tak:
„to będzie jakieś wprowadzanie w sztukę osób niewidomych, dobry projekt, miasto płaci, bo to teraz takie modne”.
Jak dla mnie ta audiodeskrypcja była dość rozwlekła. Pierwszy czytany fragment był zbyt długi. Pod koniec jego słuchania zaczęłam tracić wątek, jak na kazaniu w kościele. Później te fragmenty były krótsze i ciekawsze, bo była też mowa o historii stojącej przed kościołem figury. Uważam, że lepszym sposobem zapoznania się z rzeźbą jest jej obejrzenie, a jeśli to nie możliwe, bo jest zbyt duża, zrobienie jakiegoś jej pomniejszonego modelu i danie go do ręki. Akustyka kościoła nie pozwalała na szybkie przeczytanie tekstu audiodeskrypcji, co jeszcze bardziej rozmywa opisywaną rzeźbę czy cokolwiek innego, co trzeba opisać.
Mnie natomiast w przeciwieństwie do rzeźby Chrystusa sprzed kościoła bardziej interesowały inne rzeczy, których nikt mi nie opisał, bo znajoma w ostatniej chwili zadzwoniła, że nie idzie i musiałam iść sama. Otóż bardziej interesowało mnie, jak wygląda marimba, jak się na niej gra i jak można zagrać na niej akordy składające się z więcej niż dwóch dźwięków, jak były ubrane chórzystki, ile osób śpiewało, w ilu rzędach byli ustawieni, (sorry, zboczenie niepraktykującej chórzystki), ile było ludzi i czy dużo było osób niewidomych. Ale takich rzeczy to można się dowiedzieć jedynie od swojego przewodnika, jeżeli się go ma i nawet nie powinno być to poddawane czytanej na głos audiodeskrypcji.
Chór śpiewał pięknie. Jeżeli miały być problemy z altami, to nie zauważyłam tego. 😉 Wszystkie głosy było słychać tak samo dobrze. Zestawienie chóru z marimbą było niezwykłe i ciekawe. Byłam pełna podziwu dla grającego i zastanawiałam się, czy da się grać na tym instrumencie bezwzrokowo.
Kiedy w 1988-89 r byłam w szkole w Stanach, mieliśmy zajęcia muzyczne. Po angielsku to się nazywało (nie wiem, czy dobrze napiszę) „orf music”. Były tam różne instrumenty, mniejsze, większe, z drewnianymi lub metalowymi płytkami, których nazw nie pamiętam, na dodatek nie wiem, czy umiem znaleźć polskie odpowiedniki ich nazw, na których grało się pałeczkami. Dla ułatwienia wyjmowało się te płytki, które akurat były w danym utworze niepotrzebne. Nie pamiętam, czy dużo błędów robiliśmy podczas grania, ale utwory były proste a ja na koncertach najczęściej nie grałam na żadnym z nich, ale na flecie prostym. Nagrania z tych koncertów zaginęły.
Wracając do koncertu, jeden utwór był mi znany. Śpiewałam go jeszcze w Chórze Archikatedry. To było „Popule meus” Sawy.
Jest jedna rzecz, jeśli chodzi o śpiew, do której się chciałam przyczepić, ale opisywanie tego, o co mi chodzi, jest na tyle skomplikowane, że chyba sobie odpuszczę. Może nikt tego nie zauważył, ale może mam końcówki słuchowe nadwrażliwe.
I już na sam koniec złośliwa uwaga.
Mam świadomość, że ten koncert nie wynikał z tego, że chór i jego dyrygentka są wrażliwi na potrzeby osób niewidomych,. Ciekawa jestem, co zrobiłaby dyrygentka, gdyby do tego chóru zgłosiła się osoba niewidoma. A może w Warszawskim Chórze Międzyuczelnianym jest ktoś z problemami wzrokowymi? W końcu nie muszę tego wiedzieć. Wtedy wypluję powyższe zdanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: