Ugotowani – odcinek specjalny

30 Wrzesień 2012

Bardzo lubię oglądać ten program. W ogóle lubię oglądać programy o robieniu jedzenia.
Drażnią mnie uczestnicy tego programu. Krytykują to, co przygotowali inni, jest za mało wyszukane, za bardzo pospolite, atmoswera nie taka, ale z drugiej strony często ci sami ludzie sami nie potrafią gotować, coś im się nie udaje, przygotowują potrawę, którą robią pierwszy raz, bo gdzieś tam jedli i im smakowała.
Postanowiłam tutaj napisać parodię jednego z odcinków tego programu. Coś w stylu Łukasza Błąda lub Wojciecha Zimińskiego, których strasznie nie lubię, bo w swoich felietonach wszystko negatywnie przejaskrawiają.

A więc – zaczynamy!

Czterech uczestników. Każdy chce wykazać, że potrafi gotować i chce zadziwić innych. Każdy chce wygrać 5000 zł.
Tu zwykle przedstawiane są sylwetki uczestników. Zrobię to pobieżnie, żeby nie zepsuć efektu.

Pierwszy uczestnik – jest grafikiem komputerowym, pracuje w domu. W wolnym czasie trenuje brydża sportowego.
Druga uczestniczka – jest telemarketerem. Kocha książki, dwa razy w tygodniu chodzi na próby miejscowego chóru.
Trzeci uczestnik – maluje obrazy.
Czwarta uczestniczka – w tej chwili jest bezrobotna. Bezskutecznie szuka pracy i miłości swojego życia. Poza tym trenuje strzelanie.
Wszystkich cechuje jedno – uwielbiają gotować, ale nie mają dla kogo.

Dzień pierwszy
Oto pierwsza uczestniczka przygotowuje się do przyjęcia. Widzowie mogą oglądać, jak kroi, miesza, ugniata i nie wiadomo co jeszcze, wszystko robi na siedząco.
Do pierwszej uczestniczki przybywają goście.
Jest blok mieszkalny, do wejścia podjeżdża uczestnik na wózku.
– O kurde! Domofon jest za wysoko! Nie sięgnę! Poczekam, może jak przyjdzie następny uczestnik, to uda nam się wejść.
Podchodzi drugi uczestnik bez rąk.
– O jasna holera! Domofon! Nie dam rady. A pan? Czy mogę panu jakoś pomóc? – zwraca się do człowieka na wózku.
– Hm… Ja tu przyszedłem pod nr 15 na program Ugotowani.
– Hm… Ja też.
– No to mamy problem.
– Może jak przyjdzie trzeci uczestnik, to coś poradzi.
W tym momencie zaczęła się zbliżać kobieta z białą laską.
– Przepraszam! Czy to ulica Złota nr 5?
-
Tak.
– Bo wiecie panowie, ja tu przyszłam na program Ugotowani. Gdzie tu jest domofon?
– Yyy… aha. To pani jest tą trzecią uczestniczką. No to mamy problem.
– A co się stało?
– Ja nie mam rąk a tu kolega obok siedzi na wózku. Spróbujemy Pani pokazać, gdzie ten domofon jest.
I tu zaczęła się zabawa w ciepło-zimno. Gdy uczestniczka znalazła domofon, stwierdziła – o jasny gwint! Ja się tym nie posłużę. Ten domofon jest całkiem gładki. Nie dam rady.
– No dobra – powiedział uczestnik na wózku. Może ktoś będzie przechodził, to nam pomoże.
Akurat przechodziło dziecko – hej! Możesz nam wystukać na domofonie?
– Jaki numer?
– 15.
Dziecko wystukało. Domofon zaczął dzwonić.
– Kto tam? – odezwał się głos z domofonu.
– My na ugotowani!
– No to wchodźcie! bzzzzzzzzz…
– Ale jest jeden problem.
– Jaki?
– Bo tu kolega jest na wózku, koleżanka nie widzi a ja nie mam rąk.
– No to mamy problem, bo ja chodzę o kulach. Nie damy rady wnieść tego wózka.
– A które to piętro?
– Trzecie bez windy.
– A ja mam na dodatek tak ciasno. Nie mogę wam pomóc.
– No to poczekamy jeszcze pół godziny. Jak się znajdzie ktoś, kto wniesie wózek, to przyjdziemy.
– No to czekam!
Uczestniczka o kulach rozłączyła się.
Przez pół godziny nie pojawił się nikt może z wyjątkiem babci o lasce z dwoma ciężkimi siatkami i kobiety w ciąży.
– No to co? Obejdziemy się smakiem.
– Czy może mnie pan odprowadzić na autobus? – zapytała niewidoma uczestniczka uczestnika na wózku.
– A niby jak mam to zrobić?
– Normalnie. Chwycę się wózka i pójdziemy.
Człowiek na wózku zrobił to niechętnie, ale nie miał wyjścia.
I tak skończył się dzień pierwszy. Uczestniczka o kulach dostała 0 punktów, bo w praktyce kolacja się nie odbyła.

Dzień drugi
Dziś wszyscy spotykają się u uczestnika na wózku.
Uczestnik dobrze się przygotował, nie ma problemu ani z gotowaniem, ani z podaniem tego gościom, jest przestrzennie i w ogóle.
Jednak mimo to wszyscy czują się zażenowani. Najgorszy moment następuje wtedy, gdy uczestnik bez rąk sciąga buty i skarpetki i zaczyna jeść nogami. Szczęście ma uczestniczka, która nie widzi. Choć czuje okropny zapach brudnych nóg, nic nie mówi, bo głupio jej się odezwać. Natomiast pozostali uczestnicy nie mogą patrzeć na nią, jak ona je, bo jej sposób jedzenia jest okropny. Trochę pomaga sobie ręką a na koniec oblizuje palce.
Pomiędzy drugim daniem a deserem uczestnik na wózku zaczął się ścigać z uczestniczką o kulach. Uczestnik bez rąk nie mógł się z nimi ścigać, bo ani by nie mógł kręcić kołami wózka ani wziąć kul do ręki. Niewidoma uczestniczka nudzi się, bo w ogóle nie wie, co się wokół niej dzieje.

Opinie na koniec przyjęcia
– Jak na faceta, to dobrze gotuje, ale strasznie się wynudziłam.
– Jak na faceta, to dobrze gotuje, ale to ściganie się, to było bez sensu.
– Jak na faceta, to dobrze gotuje, ale nie mogłam patrzeć na pozostalych uczestników. Obrzydzili mi cały wieczór. Ale ten facet jest przystojny! Musimy się wymienić numerami telefonów. ;)

Uczestnik na wózku prowadzi. Otrzymał od pozostałych 2 punkty na 30 możliwych.

Dzień trzeci
Dziś kolację przygotowuje niewidoma uczestniczka.
Widzimy jak przy przygotowywaniu przystawki kaleczy sobie palce a krew skapuje do jedzenia a przy daniu głównym parzy sobie rękę. Zaplanowanego deseru nie będzie, bo w żadnym z pobliskich sklepów nie znalazła potrzebnych produktów a zrobienie zakupów w najbliższym Lidlu po niewidomemu graniczy z cudem. Jakoś trzeba będzie wybrnąć z tej sytuacji.

Do domu przychodzą goście, popatrzyli na przystawkę i na danie główne, grzebali sztućcami, ale nic nie zjedli.
Pomiędzy drugim daniem a deserem, którym miały być zakupione w najbliższym sklepie ciastka, nasza niewidoma uczestniczka puściła ścieżkę dźwiękową filmu z audiodeskrypcją sciągniętego dziś rano z internetu. Nawet nie zauważyła, kiedy wszyscy goście podczas tego dziwnego seansu wyszli z mieszkania nie pożegnawszy się z gospodynią. Uczestniczka zorientowała się dopiero wtedy, gdy chciała gościom podać ciastka.

Opinie na koniec przyjęcia
– Nie byłam w stanie nic zjeść, jak sobie pomyślałam, że dotykała tego rękami.
– W przystawce znalazłem krew a w daniu głównym włos i paznokieć.
– Dobrze to wyglądało, ale nie wierzę w to, że ona zrobiła to sama. Przecież nic nie widzi a jak się nie widzi, to się przecież nie da gotować, czyż nie?

Nadal prowadzi uczestnik na wózku. Niewidoma uczestniczka dostała 1 punkt.

Dzień czwarty
Dziś gotuje uczestnik bez rąk. Widzowie mogą zobaczyć, jak gotuje nogami.
Uczestniczka o kulach – Ja tam nie idę. Nie zjem czegoś, co jest gotowane nogami.
Uczestnik na wózku – Ja nie idę, bo uczestniczka o kulach też nie idzie. My się umawiamy dzisiaj na piwo. Może będzie z tego coś więcej.
uczestniczka niewidoma nie dotarła na kolację z przyczyn od siebie niezależnych. Z trudem wyproszony asystent, który miał ją tam zawieźć, nie pojawił się bez podania przyczyn a do koordynatorki nie można się było już dodzwonić, bo godzinę temu skończyła swoją pracę.

W ten sposób dwoma punktami wygrał uczestnik na wózku. Pieniądze zostały przekazane na wiadomą fundację a program został wyemitowany w Dzień Osób Niepełnosprawnych, który jest kiedyś w grudniu, ale teraz nie pamiętam kiedy.

Mam nadzieję, że Gregor z Jolą właśnie trzymają się za brzuchy ze śmiechu.
Podejrzewam też, że inni czytelnicy są teraz oburzeni.
Czekam na grad komentarzy.

About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: